czwartek, 28 maja 2026

Wartości thelemiczne – Nowy Eon moralności

autor: IAO131

I.


Stara moralność

Prawie każdy żyjący człowiek słyszał o Dziesięciu Przykazaniach, które Mojżesz przyniósł z góry Synaj – dziesięciu „nie będziesz”. Ten system etyczny, dosłownie wyryty w kamieniu przez Boga i przekazany przez Mojżesza, jest praktycznie doskonałym symbolem tego, co proponuję nazywać „starą moralnością”. Stara moralność opiera się zasadniczo na wierze w istnienie bezwzględnego prawa postępowania. Życie zgodne z nim lub brak podporządkowania się mu, często nagradzane są obietnicami nieba lub jakiejś przyjemności, bądź groźbą wyroku skazującego na różnego rodzaju cierpienia, w tym wiecznego pobytu w ognistym „Piekle”. Ta koncepcja absolutnej moralności jest najbardziej widoczna w religii żydowskiej z jej dziesięcioma przykazaniami (judaizm ma ich w sumie 613). Pojawia się ona jednak również zarówno w chrześcijaństwie, jak i islamie („pięć filarów islamu”). Obie te religie charakteryzują się naciskiem na kwestię grzechu i karę piekła po grzesznych czynach. Tego typu moralność jest również widoczna w wielu formach buddyzmu, gdzie występuje „sila”, zazwyczaj składająca się z pięciu przykazań „nie będziesz”. W niektórych formach jogi występują tzw. „jama” i „nijama”, które w zasadzie oznaczają pięć nakazów „musisz” i pięć zakazów „nie powinieneś”.

Otóż, ta stara moralność, z definicji oparta na pojęciu niepodlegających dyskusji zasad moralnego postępowania, jest z konieczności zupełnie nieelastyczna. Mojżesz nie tylko powoływał się na Boga jako źródło i autorytet swoich przykazań, lecz także umieścił je na dwóch gigantycznych kamiennych tablicach.

Można się zgodzić, że wiele z tych wytycznych było (i nadal może być) skutecznych, jeśli zostaną zastosowane w odpowiednich okolicznościach i we właściwych kulturach. Na przykład „przestrzeganie koszerności”, będące praktyką judaizmu, może być wysoce skutecznym sposobem na zachowanie zdrowia w określonej części świata. Faktem jest, że te przykłady starej moralności, jak omówiono je powyżej, podkreślają absolutność swoich reguł i dlatego są nieelastyczne w dostosowywaniu się do indywidualnych okoliczności. Nietzsche opisał tę starą moralność, pokrewną freudowskiemu „superego”, jako „wielkiego smoka”, który dręczy każdego człowieka w toku jego rozwoju.

Kim jest ten wielki smok, którego duch nie może już zwać panem i Bogiem? „Powinieneś” zwie się ten wielki smok. Duch lwa mówichcę”.
Powinieneś” legło mu na drodze, iskrząc się złotem, niczym łuskowiec, na każdej łusce złociście lśni „Powinieneś!”.
Tysiącletnie wartości lśnią na tych łuskach; i tak mówi najmocarniejszy ze wszystkich smoków: „Wszelka wartość rzeczy – na mnie lśni”.
Wszelka wartość została już stworzona; wszelką stworzoną wartością – ja jestem. Zaprawdę, nie powinno być już jakiegokolwiek »Chcę«!Tak mówi smok.” (1)

Wspomniany smok przeciwstawiony zostaje lwu, symbolowi pewnego etapu przemiany ducha, który odpowiada odrzuceniu starej moralności.



Porzucenie starej moralności

Antropologowie, archeologowie, fizycy i inni naukowcy, nie bacząc na grożące im tortury, stosy, pomówienia i ostracyzmy, poszarpali sieć zabobonów i rozbili na kawałki potwornego idola moralności, morderczego Molocha, który pasożytował na ludzkości w całej jej dziejach. (...) Filozofia moralności, psychologia, socjologia, antropologia, patologia umysłu, fizjologia i inne liczne dzieci mądrości dobrze wiedzą, że prawa etyki są chaosem pomieszanych konwencji, opartych w najlepszym razie na widzimisię największych, najbardziej dzikich, nieczułych, przebiegłych i żądnych krwi osiłków z bandy, którzy w ten sposób chcą sobie zapewnić władzę lub czerpią przyjemność z okrucieństwa.
Aleister Crowley, Liber V vel Reguli

XVIII i XIX wiek sygnalizowały powolny upadek konwencjonalnych poglądów na niepodważalność wspomnianych Praw moralnych. Uosobieniem tego jest proklamacja Nietzschego, że „Bóg umarł”. W okresie tym uświadomiono sobie, że moralny osąd rzeczy jest całkowicie względny. Co zdumiewające, Einstein ogłosił względność samej czasoprzestrzeni niecałe pół wieku później. Nietzsche podsumował również tę relatywizację moralności jednym aforyzmem: „Nie ma w ogóle zjawisk moralnych, lecz tylko moralna interpretacja zjawisk.”(2). W ten sposób dochodzimy do wniosku, że moralność, jaką znamy, leży całkowicie w naszej konkretnej interpretacji zjawisk, a nie w samych zjawiskach.

Thelema była z pewnością pierwszą filozofią religijną, która przyjęła – a raczej wcieliła – tę nową koncepcję amoralności. (Idea ta została szerzej omówiona w rozdziale „The notion of sin abolished” eseju „Psychology of Liber AL”).

Zostaje to wyraźnie ogłoszone w Liber AL vel Legis, centralnym tekście thelemy:

Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem.”
Nie ma prawa poza Czyń wedle swej woli.” (3)

Wola, jest unikalną dla „każdego mężczyzny i każdej kobiety”, tak też ich Prawa zasadniczo nie będą identyczne. To z całą pewnością stanowi, że każda osoba ma postępować zgodnie ze swoją własną Wolą a nie przestrzegać różnych praw i nakazów innych osób. Naturalnie, sankcje moralne narzucone z zewnątrz są odrzucane. Odrzucenie starej moralności w ciągu ostatnich dwóch stuleci znajduje również odzwierciedlenie w mikrokosmosie każdej jednostki ludzkiej. Każdy mężczyzna i każda kobieta muszą przejść przez różne etapy rozwoju ludzkiego, a dużą jego częścią jest ciągłe zmienianie się podejścia do wartości. W procesie całego naszego życia każdy z nas w trakcie życia przyjął wartości i wielu z nas, szczególnie w okresie dojrzewania, zaczyna kwestionować te, które początkowo uważaliśmy za prawdziwe.

Owo kwestionowanie wartości jest tym, co Nietzsche omawiał w swoim klasycznym dziele Tako rzecze Zaratustra. Stwierdził, że istnieją trzy metamorfozy ducha. Pierwszą z nich jest wielbłąd, który zasadniczo przyjmuje wartości społeczeństwa, w którym się urodził. Następnie, z konieczności, pojawia się lew, symbolizujący odrzucenie wpojonych nam wartości. O tym symbolicznym lwie ducha Nietzsche pisze:

Moi bracia, na co jest nam w sferze ducha potrzebny lew? Czemu nie wystarcza juczne zwierzę, które żyje w wyrzeczeniu i poszanowaniu?
Stwarzać nowe wartości – tego również lew jeszcze nie zdoła: lecz stworzyć sobie wolność, której wymaga tworzenie czegoś nowego – to zdoła moc lwa.
Zapewnić sobie wolność i święte „nie” nawet w stosunku do powinności: bracia, do tego potrzebny jest lew.
Sięgać po prawo do nowych wartości – dla jucznego ducha, pełnego poszanowania, jest to najstraszniejsza rzecz. Zaprawdę, grabieżą jest to w jego oczach i zajęciem grabieżczych zwierząt.
Jako swą największą świętość niegdyś miłował duch „Powinieneś”: teraz nawet w największej świętości musi się dopatrzyć urojenia i dowolności, aby od swej miłości zagrabić dla siebie wolność: lew jest potrzebny do tej grabieży.” (4)

Główną cechą tej lwiej postawy jest „stworzenie sobie wolności” poprzez odrzucenie narzuconych z zewnątrz wartości „powinieneś”. Współcześnie stara moralność jawi się nowoczesnej jednostce w postaci „społeczeństwa” lub „państwa”, które są narzucane z zewnątrz. Symbol lwa, o którym mówi Nietzsche, to w istocie wyzwolenie się ze starych perspektyw wartości. Obejmują one wszelkie narzucone wartości nabyte w toku rozwoju we współczesnym społeczeństwie, zwłaszcza te związane ze starą moralnością.



Trzy etapy wartości Carla Rogersa

Carl Ransom Rogers był wpływowym psychologiem, twórcą terapii skoncentrowanej na kliencie i prezesem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. W dziedzinie psychologii, nakreślił on rozwój naszego podejścia do wartości w toku naszego rozwoju indywidualnego. Aby zrozumieć proces przejścia do tego, co Rogers nazywa „psychologicznie dojrzałym” spojrzeniem na wartości, musimy najpierw w pełni zrozumieć jego model rozwoju wartości. W opublikowanym przez siebie eseju zatytułowanym Toward a Modern Approach to Values rozróżnia przede wszystkim „wartości operacyjne” oraz to, co nazywa „wartościami wyobrażonymi”. Wartości operacyjne odnoszą się do „tendencji wszelkich istot żywych do preferowania w swoich działaniach jednego rodzaju obiektu lub celu bardziej niż innego”, co „nie musi obejmować żadnego myślenia poznawczego lub konceptualnego”(5). Z kolei „wartości wyobrażone” są „preferencją jednostki wobec obiektu symbolizowanego”, gdzie „zwykle w takiej preferencji występuje antycypacja lub przewidywanie wyniku zachowania skierowanego ku takiemu obiektowi symbolizowanemu”(6). Dla wartości operacyjnych Rogers podaje przykład robaka poruszającego się po labiryncie i wybierającego w nim kierunki; dla wartości wyobrażonych podaje zaś przykład stwierdzenia „uczciwość jest najlepszą polityką”. Dzięki temu subtelnemu rozróżnieniu wartości możemy powrócić do tematu stawania się psychologicznie dojrzałym dorosłym.

Carl Rogers zasugerował, że istnieją trzy odrębne perspektywy lub stadia wartości: niemowlęcy, psychologicznie niedojrzały i psychologicznie dojrzały dorosły. Pogląd niemowlęcia na wartości jest wrodzony – „na początku ma ono jasne podejście do wartości. Preferuje ono pewne rzeczy i doświadczenia, a odrzuca inne. Z badania jego zachowania możemy wnioskować, że preferuje ono te doświadczenia, które podtrzymują, wzmacniają jego organizm i prowadzą do aktualizacji jego potencjału, a odrzuca te, które temu celowi nie służą”.(7) Ten niemowlęcy etap wartości składa się wyłącznie z wartości operacyjnych, ponieważ wartości koncepcyjne wymagają symbolicznego myślenia, do którego niemowlęta nie są nawet zdolne. Wskazuje się też, że niemowlęta z natury obdarzone są z poczuciem wartościowania rzeczy, co odpowiada temu, co Rogers gdzie indziej nazywa „tendencją aktualizującą”, czyli tendencją wszystkich ludzi (nie tylko niemowląt) do podążania ku „doświadczeniom, które "podtrzymują, wzmacniają jego organizm i prowadzą do aktualizacji jego potencjału”, jak wspomniano wcześniej. Rogers kontynuuje, wyjaśniając, że podejście niemowlęcia do wartości „jest przede wszystkim elastycznym, zmiennym procesem wartościowania, a nie sztywnym systemem… To, co ma miejsce, wydaje się najlepiej opisane jako organizmiczny proces wartościowania (organismic valuing). Jest to proces w którym każdy element, każda chwila tego, czego jednostka doświadcza, jest w jakiś sposób ważona i wybierana lub odrzucana, w zależności od tego, czy w danym momencie dąży do aktualizacji organizmu, czy nie. To skomplikowane ważenie doświadczeń jest ewidentnie funkcją organizmiczną, a nie świadomą czy symboliczną. Są to wartości operacyjne, a nie wyobrażone”.(8) Ostatnim aspektem niemowlęcego podejścia do wartości jest to, że „źródło lub miejsce procesu oceniania znajduje się wyraźnie w nim samym. W przeciwieństwie do wielu z nas, wie ono, co lubi, a czego nie, a źródło tych wyborów wartości leży wyłącznie w nim samym. Jest ono centrum procesu oceniania, a dowodów na jego wybory dostarczają jego własne zmysły”.(9) W istocie podejście niemowlęcia do wartości to to, co Rogers nazywa „organizmicznym procesem wartościowania”. W procesie tym każde zjawisko jest oceniane i odrzucane w zależności od jego potencjału co do urzeczywistnienia danej jednostki, a źródło procesu oceniania wyraźnie znajduje się w tej jednostce.

Można by pomyśleć, że ten solidnie ugruntowany i wysoce efektywny proces wartościowania nie jest wart porzucenia. Prawda jest taka, że ​​wszyscy zamieniamy ten pozornie skuteczny proces wartościowania na bardziej „sztywne, niepewne i nieefektywne podejście do wartości, które charakteryzuje większość z nas, dorosłych”.(10) Rogers twierdzi, że powodem tego jest zasadniczo potrzeba miłości ze strony innych, zwłaszcza rodziców. „Niemowlę potrzebuje miłości, pragnie jej, ma tendencję do zachowywania się w sposób, który przyniesie powtórzenie tego pożądanego doświadczenia. Ale to rodzi komplikacje.”(11) Każde dziecko jest karcone za robienie rzeczy, które rodzic uważa za niedopuszczalne, i nagradzane za rzeczy uznawane za akceptowalne. Te różne osądy wartości są przyjmowane przez niemowlę tak, jakby były jego własnymi, co nazywa się „introjekcją wartości”. Rogers wyjaśnia: „Porzuciło mądrość swojego organizmu, rezygnując z poczucia umiejscowienia kontroli i stara się zachowywać zgodnie z wartościami ustalonymi przez kogoś innego, aby zachować miłość.”(12) Na tym nowym etapie niemowlę rozpoczyna introjekcję wartości z zewnątrz, jakby były jego własnymi, co koresponduje z Nietzscheańską koncepcją wielbłąda. Wielbłąd to ten, który z upodobaniem dźwiga ciężary, w tym przypadku brzemię introjektowanych wartości. Nietzsche pisze o tym:

Co jest ciężkie? pyta juczny duch i przyklęka jak wielbłąd, i chce, by go obładowano.
Co jest najcięższe, bohaterowie? pyta juczny duch, abym to wziął na swe barki i radował się swą potęgą. () Wszystko to na swe barki bierze juczny duch (…)” (13)

Te wpojone jednostce wartości odpowiadają (niczym mikrokosmos) omówionej wcześniej starej moralności, która pojawiła się w toku historii ludzkości. Rogers pisze, że „ponieważ te [wpojone] koncepcje nie opierają się na jego własnym wartościowaniu, mają raczej tendencję do bycia stałymi i sztywnymi, a nie płynnymi i zmiennymi”. Podobnie jak wpojone koncepcje wartości, stara moralność jest z natury stała i sztywna. Poprzez nasze życie od etapu dziecięcego, poprzez okres dojrzewania, aż do dorosłości, nieustannie przyswajamy wartości z otoczenia. Rogers zauważa, że ​​„w tej niewiarygodnie złożonej dzisiejszej kulturze, wzorce które introjektujemy jako pożądane lub niepożądane, pochodzą z różnych źródeł i często są bardzo sprzeczne w swoich znaczeniach.”(14) Ta asymilacja ze społeczeństwem i jego wartościami wywołuje w każdym człowieku „wysoce sprzeczne” odczucia. Większość dorosłych znajduje się na tym etapie napięcia między różnymi, przyswojonymi przez siebie wartościami. Co ważniejsze, Rogers opisuje „szeroką i niedostrzeganą rozbieżność między dowodami wynikającymi z jego własnego doświadczenia a tymi wartościami wyobrażonymi.”(15) Dzieje się tak, ponieważ jego doświadczenie nie dyktuje już jego wartości, tak jak miało to miejsce w niemowlęctwie, gdy jego punkt osądu znajdował się wciąż w nim samym. Teraz w większości przypadków, źródło oceny leży poza nim z powodu tych ustalonych, zintrojektowanych wartości, które przyjął. Jedną z konsekwencji tych ustalonych, przyjętych wartości jest to, że „musi on trzymać się [tych koncepcji] w sztywny i niezmienny sposób. Alternatywą byłby upadek jego wartości”.(16) Carl Rogers uważał, że ten obraz jednostki, obraz osoby z dużą rozbieżnością między jej doświadczeniem a jej zintrojektowanymi wartościami wyobrażonymi, jest przedstawieniem większości z nas. Rogers pisał o tej fundamentalnej rozbieżności:

Przyjmując cudze koncepcje jako własne, tracimy kontakt z potencjalną mądrością powiązaną z naszym własnym funkcjonowaniem i tracimy zaufanie do siebie. Ponieważ te wartościowe konstrukty stoją często w ostrej sprzeczności z tym, co dzieje się w naszym własnym doświadczeniu, w bardzo zasadniczy sposób oderwaliśmy się od siebie, co tłumaczy wiele współczesnych napięć i niepewności. Ta fundamentalna rozbieżność między koncepcjami jednostki a tym, czego faktycznie doświadcza, między intelektualną strukturą jej wartości a procesem wartościowania, który w niej niedostrzegalnie zachodzi – jest częścią fundamentalnego wyobcowania współczesnego człowieka od samego siebie”.(17)

To właśnie na tym etapie rozwoju, gdzie występuje fundamentalna rozbieżność i dysonans w nas samych, lew Nietzschego musi „stworzyć sobie wolność” poprzez odrzucenie starych wartości „wielkiego smoka” reprezentowanych przez "nie będziesz". Wcześniej jednak, niczym wielbłąd, jednostka przejmuje i introjektuje wartości swojego społeczeństwa jako całości, przenosząc źródło swojej oceny z płynnego centrum w sobie do stałego zestawu wartości poza sobą. Proces ten jest najprawdopodobniej konieczny dla wszystkich ludzi, mimo że „oddzielił nas od siebie”. Właśnie w tym momencie potrzebny jest lew, co jest zasadniczo symbolem odrzucenia starych wartości. Ten lew, odrzucając introjektowane wartości, symbolizuje przejście od tego psychologicznie niedojrzałego spojrzenia na wartości do stania się tym, co Rogers nazwał psychologicznie dojrzałym dorosłym. Rogers powiedział, że „niektóre jednostki mają szczęście… rozwijać się jeszcze dalej w kierunku psychologicznej dojrzałości.”(18) Jako terapeuta naturalnie zaleca terapeutyczny klimat dla dalszego rozwoju. Przyznaje jednak przy tym, że taki rozwój może mieć również miejsce w normalnym życiu, w którym różne warunki są zbliżone do terapii.



Narodziny nowego systemu wartości

Jeśli odrzucimy nasze własne, introjektowane wartości, co nam pozostanie? To właśnie pomija wiele esejów o moralności thelemicznej. Skoro lew uznał stary system wartości za nieskuteczny i bezużyteczny, co zastąpi tę nową pustkę? Czy „Czyń wedle swej woli” to po prostu wezwanie do całkowitego bezprawia?

Gdy zaczynamy odrzucać te przyswojone wartości, ponownie dochodzimy do podejścia do nich, podobnego do perspektywy niemowlęcia, omówionej wcześniej. W tym sensie „jest ono płynne, elastyczne, zależne od konkretnego momentu i stopnia, w jakim ten moment jest doświadczany jako rozwijający i prowadzący do aktualizacji. Wartości nie są sztywno utrzymane, lecz nieustannie się zmieniają.”(19) Powrót do płynnego i elastycznego podejścia do wartości może nastąpić tylko wtedy, gdy zrezygnujemy z przywiązania do różnych, pojmowanych wartości, które zostały przyswojone. Doświadczenie naszego organizmu, które stale się zmienia, staje się ważniejsze dla procesu oceny niż struktura myślowa powiązana z naszymi wartościami. Podobnie jak w przypadku perspektywy niemowlęcia, to nowe, dojrzałe podejście ustanawia „miejsce oceny… mocno wewnątrz osoby. To jej własne doświadczenie dostarcza informacji o wartościach lub informacji zwrotnej. Nie oznacza to, że nie jest ona otwarta na wszelkie dowody, jakie może uzyskać z innych źródeł. Oznacza to jednak, że są one traktowane jako to, czym są – zewnętrznymi dowodami – i nie są tak istotne, jak jej własne reakcje”.(20) Co więcej, „w tym procesie wartościowania kryje się również zatopienie się w bezpośredniości tego, czego doświadczamy, dążąc do wyczucia i wyjaśnienia wszystkich jego złożonych znaczeń”, podobnie jak w niemowlęctwie. Zasadniczo, powracamy w dużej mierze do punktu widzenia niemowlęcia. O ile nasze wartości stają się bardziej płynne i elastyczne, miejsce oceny zostaje ponownie ustanowione w nas samych. Dowody empiryczne przeważają nad dowodami zewnętrznymi, a my sami odpuszczamy sobie, by „być tu i teraz”.

Co zdumiewające, jak twierdzi Carl Rogers, to nowe, dojrzałe spojrzenie psychologiczne ma wiele wspólnego z perspektywą niemowlęcia, a Nietzsche określa etap po odrzuceniu wartości przez lwa jako etap dziecka. Pisze:

A powiedzcie, bracia, do czego nawet lew nie jest zdolny, jeno dziecko? Dlaczego grabieżczy lew musi stać się dzieckiem?
Niewinnością jest dziecko i zapomnieniem, rozpoczynaniem od nowa, zabawą, kołem, które toczy się samo z siebie, pierwszym poruszeniem, mówieniem świętego "tak".
Tak, moi bracia, w zabawie stwarzania niezbędne jest mówienie świętego "tak": swojej woli chce teraz duch, swój świat wygrywa dla siebie teraz ten, który był przegrany dla świata.” (21)

Dziecko jest „niewinnością”, ponieważ nie odnosi swoich działań do wartości innych osób (przez co jednostka odczuwa winę, wstyd itp. z powodu braku dostosowania się), ale do swoich własnych; jest „zapomnieniem”, ponieważ jego wartości nie są stałym systemem, lecz płynnym, ciągle zmieniającym się procesem. Jest ono też „rozpoczynaniem od nowa” i „pierwszym poruszeniem”, ponieważ jego wartości są zawsze odnawiane w każdej chwili, a każda z nich wywołuje nowy osąd płynący z jego bytu. Dziecko jest „zabawą”, ponieważ nie traktuje już tak poważnie podążania za wartościami, które sobie wpajamy – w rzeczywistości uważa tych, którzy to czynią, za całkiem nieświadomych i „małowiedzących” (Rogers pisze, że „[niemowlę] śmiałoby się z naszej troski o wartości, gdyby mogło zrozumieć ich koncepcję”(22) ), jest „kołem, które toczy się samo z siebie”, ponieważ jego punkt odniesienia w ocenie został przeniesiony do jego wnętrza, i jest „mówieniem świętego "tak"”, ponieważ wnosząc wartościowanie do punktu odniesienia w sobie, naturalnie czyni człowieka bardziej akceptującym doświadczenie w ogóle. Ten obraz dojrzałego dziecka pojawia się w nakazie Chrystusa „jeśli się (...) nie staniecie jak dzieci” (Ewangelia Mateusza 18:3), oraz w nakazie Bławatskiej, “a uczeń stan dziecięcy, który utracił, odzyskać musi,” (23) i wreszcie w nakazie samego Nietzschego, “dojrzałość męska: to tyle co odzyskać powagę, jaką się miało jako dziecko, przy grze.” (24)


Nietzsche: Trzy przemiany ducha

Rogers: Etapy wartościowania

IAO


Niemowlę: elastyczne/płynne, wyłącznie wartości operacyjne, miejsce oceny wewnątrz.


Wielbłąd: przyjmuje wartości społeczeństwa.

Wielki smok: reprezentuje nakazy “nie będziesz” świata i społeczeństwa.

Psychologicznie niedojrzały (młodość): Introjekcja wartości następstwem pragnienia miłości/opieki: stałe, zewnętrzne umiejscowienie, wymagane do obrony sztywnych wartości/struktury.

I

Lew: mówi „nie” nakazom “nie będziesz”.

Niedojrzałydojrzały (okres dojrzewania): Odrzucenie wpojonych wartości.

A

Dziecko: mówi „tak” sobie oraz swojemu doświadczeniu i wartościom.

Psychologicznie dojrzały (dorosłość): Miejsce procesu oceniania znajduje się wewnątrz, pierwszeństwo doświadczenia, płynność, zaufanie do mądrości organizmu

O

Rogers podkreśla, że ​​podobnie jak niemowlę, „psychicznie dojrzały dorosły ufa i korzysta z mądrości swojego organizmu, z tą różnicą, że potrafi to robić świadomie. Zdaje sobie sprawę, że jeśli zaufa całemu sobie, jego uczucia i intuicja mogą być mądrzejsze niż umysł, że jako całość może być bardziej wrażliwy i konkretny niż same myśli”.(25) Jak podkreślono w Psychological Commentary on Liber AL, rozum nie może być adekwatnym przewodnikiem woli. Rogers proponuje „organizmiczny proces wartościowania” nie tylko jako rozwiązanie problemu tego, co może kierować naszymi działaniami, gdy odrzucimy rozum jako jedynego arbitra, ale także jako wypełnienie pustki powstałej w wyniku kwestionowania i odrzucania wartości. Nietzscheańskie „Dziecko”, które tworzy własne wartości, to takie, które przyjęło ten psychologicznie dojrzały „organizmiczny proces wartościowania”. Podobnie jak Rogers, twierdzimy, że „w obrębie jednostki ludzkiej istnieje organizmiczna baza dla zorganizowanego procesu wartościowania… Jest ona częścią funkcjonującego procesu życiowego każdego zdrowego organizmu. Jest to zdolność do odbioru informacji zwrotnej, która umożliwia organizmowi ciągłe dostosowywanie swojego zachowania i reakcji, aby osiągnąć maksymalny możliwy poziom samodoskonalenia”.(26) Ta naturalna skłonność jest z nami od urodzenia, acz jest ona konsekwentnie przykrywana przez przyjmowane przez nas różnie pojęte wartości wynikłe z naszej potrzeby miłości i szacunku. Teraz, gdy zaczynamy kwestionować i odrzucać różne wartości narzucone z zewnątrz, ponownie przyjmujemy wiele aspektów tego naturalnego, organizmicznego procesu wartościowania, jednak dzieje się to z psychologiczną dojrzałością i wglądem osoby dorosłej.

Wreszcie, niektórzy często zastanawiają się, czy przeniesienie procesu wartościowania do wewnątrz nas samych nie doprowadzi do powszechnej destabilizacji. Carl Rogers zapewnia, że ​​chociaż ten organizmiczny proces wartościowania jest całkowicie indywidualny, wartości, które powstają, są w dużej mierze wspólne dla całej ludzkości. Twierdził, że „tam, gdzie jednostki są cenione, gdzie istnieje większa swoboda odczuwania i bycia, zdają się wyłaniać pewne kierunki wartości. Nie są to kierunki chaotyczne, lecz przeciwnie, mają zaskakującą wspólną cechę… ta wspólna cecha nie wydaje się wynikać z wpływów żadnej konkretnej kultury… Lubię myśleć, że ta wspólna cecha kierunków wartości wynika z faktu, że wszyscy należymy do tego samego gatunku… W naszym gatunku mogą istnieć pewne wspólne elementy doświadczenia, które sprzyjają rozwojowi wewnętrznemu i które zostałyby wybrane przez wszystkie jednostki, gdyby miały autentyczną wolność wyboru”.(27) W rzeczywistości Carl Rogers był w stanie zidentyfikować różne wspólne motywy przewodnie lub „kierunki wartości”, które pojawiają się, gdy jednostki są akceptowane i pozostawia im się wolność w wyborze własnych wartości. „Mają tendencję do odchodzenia od fasad, udawania, postaw obronnych i zakładania masek”. Ponadto mają tendencję do odchodzenia od „pożądanych zachowań”, oraz "do odchodzenia od spełniania oczekiwań innych”. Natomiast „bycie autentycznym jest postrzegane pozytywnie i cenione", tak jak „wyznaczanie sobie swoich własnych kierunków”. „Własne "Ja" i uczucia, zaczynają być postrzegane pozytywnie”. Pozytywnie postrzegane jest również „bycie procesem [w przeciwieństwie do bycia stałym]". „Być może bardziej niż wszystko inne, klient zaczyna cenić otwartość na wszystkie swoje wewnętrzne i zewnętrzne doświadczenia”, oraz „wrażliwość na bliźnich i akceptację". Koniec końców „wartości nabierają głębokie relacje z innymi”.(28)

Choć powyższe mogą być ogólnymi trendami i wskazywać na pewne kierunki w kształtowaniu wartości, należy pamiętać iż w thelemie jest jasno stwierdzone, że „nie masz żadnego prawa poza czynieniem swej woli”. W kwestii wartości, nie musimy dogmatycznie naśladować tych pozornie powszechnych stanowisk. Zamiast tego możemy uznać, że już sam fakt istnienia wspólnych trendów wśród wszystkich ludzi, którzy są względnie wolni i szanowani, pokazuje nam, że ten proces rozumienia wartości, przez który wszyscy przechodzimy, nie kończy się całkowitym chaosem i bezprawiem, jak niektórzy sugerują. „W kwestii wartości, nowy rodzaj wyłaniającej się uniwersalności staje się możliwy, gdy jednostki zmierzają w kierunku dojrzałości psychologicznej, a dokładniej, w kierunku otwarcia się na swoje doświadczenia”.(29)



Podsumowanie

Istotnym celem tego eseju jest zrozumienie wartości w kontekście thelemicznym. Po pierwsze, historyczne pojawienie się i rozpad dawnej moralności, symbolizowanej zarówno przez kamienne tablice praw Mojżesza, jak i „wielkiego smoka” Nietzschego. Została ona zdefiniowana jako system o stałych i absolutnych regułach postępowania. Omówiliśmy, jak nasze podejście do wartości zmienia się nieustannie w toku naszego rozwoju, a model rozumienia wartości stworzony przez Carla Rogersa został przyjęty przez nas jako podstawa do głębszego zrozumienia tego zjawiska.

Według Carla Rogersa istnieją trzy odrębne etapy rozwoju, w których mamy odmienne podejście do tego, co cenimy. Początkowo wszyscy rozpoczynamy w stadium niemowlęcym z wrodzonym, organizmicznym procesem wartościowania. Proces ten opiera się na tym, co najbardziej aktualizuje potencjał niemowlęcia w danym momencie (nazywane przez Rogersa „tendencją aktualizującą”), a w konsekwencji jest to proces ciągłej zmiany, będący przeciwieństwem do stałych, niezmiennych zasad. Powoli, głównie poprzez pragnienie miłości i szacunku ze strony innych, porzucamy to wewnętrzne źródło wartościowania na rzecz różnych introjektowanych wartości narzucanych z zewnątrz. Ten etap „introjektowania wartości” przez naszych rodziców i społeczeństwo jako całość, jak wykazano, koresponduje z Nietzscheańską koncepcją wielbłąda, który „niesie brzemię” reprezentujące wartości jego społeczeństwa.

Ta introjekcja wartości tworzy w nas samych dysonans spowodowany luką między naszym doświadczeniem a strukturą myślową wartości, które przyswoiliśmy. To właśnie Rogers wyróżnia jako „psychologicznie niedojrzałe” podejście do wartości. To w tym momencie zaczynamy kwestionować nasze wartości, a wiele z nich postrzegamy jako nieistotne, arbitralne i bezużyteczne. Te narzucone wartości uznawano za odpowiadające zarówno freudowskiemu superego, jak i nietzscheańskiemu „wielkiemu smokowi”, który atakuje każdego człowieka. Kiedy zaczynamy kwestionować nasze wartości i je odrzucać, stajemy się nietzscheańskim „lwem”, który tworzy wolność, zapewniając sobie „święte „nie” nawet w stosunku do powinności”(30) i wielu wyobrażonych wartości, które zintrojektowaliśmy.

To właśnie poprzez kwestionowanie i odrzucanie wartości możliwe jest wyjście poza psychologiczną niedojrzałość i wejście w stadium ostateczne, które Carl Rogers nazywa „psychologicznie dojrzałym dorosłym”. W tym ostatecznym podejściu do wartości ponownie przenosimy nasze miejsce oceny do wewnątrz, opierając się na dowodach empirycznych. „Stajemy się jak małe dzieci” również w tym sensie, że zaczynamy być bardziej otwarci na wszelkiego rodzaju doświadczenia, porzucając przywiązanie do naszych starych, statycznych, wartości wyobrażonych. Odzyskujemy również bardziej intymne zanurzenie w chwili obecnej, choć teraz, jako dorośli, zgromadziliśmy mądrość wieloletniego doświadczenia. Interesujące jest to, że zarówno w modelu rozwojowego podejścia do wartości Carla Rogersa, jak i w nietzscheańskim rozumieniu „przemian ducha”, najbardziej dojrzała manifestacja wyraźnie zachowuje obraz lub relację z „Dzieckiem” lub „niemowlęciem”. Zachowanie delikatnej równowagi między wiedzą płynącą z doświadczeń dorosłych a niewinną szczerością dziecięcej postawy jest możliwe i zostało już osiągnięte.

Ponieważ przenosimy nasz proces wartościowania do naszego wnętrza, staje się on całkowicie indywidualny i względny. Niektórzy mogą argumentować, że takie podejście do wartości prowadzi do całkowitego chaosu (podobne zarzuty często wysuwano w odniesieniu do thelemicznej maksymy “Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem”). Takie poleganie na indywidualnym „organizmicznym procesie wartościowania” może wydawać się chaosem dla osoby wciąż tkwiącej w swoim sztywnym podejściu do wartości, składającym się niemal wyłącznie z wartości przyswajanych przez całe życie W praktyce wygląda to jednak zupełnie inaczej. Carl Rogers zapewnia, że ​​– co zadziwiające – uniwersalne „kierunki wartości” pojawiają się, gdy ludzie ze wszystkich kultur mają swobodę pełnego rozwoju psychologicznego. Sam fakt pojawienia się uniwersalnych kierunków wartości, może świadczyć o tym, że pomimo znacznie większej różnorodności, z pewnością nadal istnieje pewna wspólnota wartości.

Z tą wiedzą możemy wszyscy powstać niczym lwy, by kwestionować, ponownie analizować i odrzucać nasze stare pojęcie o wartościach. W tym odrzuceniu otwieramy drogę dziecku w nas, które ukazuje swoje indywidualne podejście do wartości – Wolę tej konkretnej osoby. To „dziecięce” podejście to w rzeczywistości jedynie „organizmiczny proces wartościowania”, który posiadamy od urodzenia. Proces ten został jedynie przyćmiony przez kompleks introjektowanych wartości. Tak jak palące światło słoneczne rozprasza się i zostaje zaciemnione przez chmury, tak Wola każdego człowieka zostaje przesłonięta tym procesem przyswajania zewnętrznych wartości. Każda gwiazda, która pragnie świecić tak jasno, jak to możliwe, z pewnością chciałaby rozproszyć te chmury. Oznacza to, że każdy mężczyzna i każda kobieta, którzy naprawdę pragną urzeczywistnić swój pełny potencjał, może i musi zaangażować się w ten proces ponownego przewartościowania.

Zamiast uniwersalnych wartości „na zewnątrz” lub uniwersalnego systemu wartości narzucanego przez jakąś grupę – filozofów, władców czy kapłanów – mamy możliwość wyłaniania się uniwersalnych ludzkich kierunków wartości wprost z doświadczenia ludzkiego organizmu. Dowody pochodzące z terapii wskazują, że zarówno wartości osobiste, jak i społeczne wyłaniają się jako naturalne i doświadczane , gdy jednostka jest blisko swojego własnego, organizmicznego procesu wartościowania. Sugeruje to, że chociaż współczesny człowiek nie ufa już religii, nauce, filozofii ani żadnemu systemowi wierzeń, które miałyby mu dostarczyć wartości, może odnaleźć w sobie organizmiczną bazę wartościowania. Baza ta – jeśli nauczy się na nowo z nią kontaktować – okaże się zorganizowanym, adaptacyjnym i społecznym podejściem do zawiłych kwestii wartości, z którymi wszyscy się mierzymy.”(31)


II. Przypisy:

(1) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(2) Friedrich Nietzsche, Poza dobrem i złem, aforyzm 108
(3) Aleister Crowley, Liber AL vel Legis, I:40 i III:60
(4) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(5) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person, Journal of Abnormal and Social Psychology, tom 68, nr 2, str. 160-167
(6) Ibid
(7) Ibid
(8) Ibid
(9) Ibid
(10) Ibid
(11) Ibid
(12) Ibid
(13) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(14) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person
(15) Ibid
(16) Ibid
(17) Ibid
(18) Ibid
(19) Ibid
(20) Ibid
(21) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(22) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person
(23) Helena Bławatska, Głos milczenia, I:70
(24) Friedrich Nietzsche, Poza dobrem i złem, aforyzm 94
(25) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person
(26) Ibid
(27) Ibid
(28) Ibid
(29) Ibid
(30) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(31) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person


III. Bibliografia:


Thelemic Values: A New Aeon of Morality

https://thelemicunion.com/thelemic-values-new-aeon-morality/




 

 

 

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Aktywna thelema, cz. 2: Formułą Dziecka jest ciągły wzrost

autor: IAO131


I.


“[W Eonie] Horusa, dziecięcia… zaczynamy postrzegać wydarzenia jako ciągły wzrost…”

Aleister Crowley, Introduction to the Book of the Law


Ten nowy Eon ludzkiej egzystencji wyznacza początek zmiany w naszym punkcie widzenia. Rok 1904 przyniósł recepcję Liber AL vel Legis, czyli Księgi Prawa, przez Aleistera Crowleya, a wraz z na świecie pojawił się paradygmat thelemiczny. Zaledwie rok później Einstein przeżył swój słynny „cudowny rok” (Annus mirabilis), który zrewolucjonizował fizykę i przyniósł nam między innymi "szczególną teorię względności" (STW). Niecałe dwie dekady później mechanika kwantowa wkroczyła na scenę z pełną mocą, prowadząc do takich osiągnięć technologicznych, jak tranzystory, komputery i bomby atomowe. W tym stuleciu odkryto nie tylko protony, neutrony i kwarki, ale także strukturę podwójnej helisy DNA, geny i inne osiągnięcia biologiczne, takie jak komórki macierzyste i klonowanie. Nastąpił rozkwit psychologii i neurologii. Dokonał się niesamowity postęp w transporcie (np. samochody osobowe i samoloty pasażerskie) oraz komunikacji (np. telefony komórkowe i internet). Początek XXI wieku to czasy ekscytujące jak żadne wcześniej, posiadające przy tym możliwości nadchodzącego, niesamowitego rozwoju.


Zastanów się, jak wielki rozwój dokonał się w ciągu ostatniego stulecia, zwłaszcza w dziedzinie fizyki, biologii i technologii. Zastanów się nad własnym rozwojem i nad tym, jak bardzo rozwinęła się ludzkość pod względem fizycznym, emocjonalnym i intelektualnym.


Możesz dostrzec ogromny wzrost, jaki nastąpił w okresie twojego dzieciństwa. Dzieciństwo to między innymi czas wielkiej otwartości i witalności. Żyjąc w Nowym Eonie Zwycięskiego Dziecięcia w Koronie, każdy może (z wielką korzyścią dla siebie) utożsamić się z tym symbolem dziecka.


Rozważmy teraz cechy dziecka:


Otwartość na doświadczenia


Nieustannie odnawiana witalność i odporność


i co najważniejsze…


Nieustanny wzrost i rozwój


Symbolem tego ideału w thelemie jest Horus, egipski bóg nieba i słońca, zwłaszcza pod postacią „Ra-Hoor-Khuita” (W starożytności Re-Horachte był syntezą bogów Ra i Horusa). Odnoszą się do misteriów okultystycznych, Aleister Crowley pisze w Liber Samek:


Podczas Rytuału Neofity G∴D∴ (opublikowanego w drugim numerze pierwszego tomu pisma Equinox dla starego eonu) Hierofant jest doskonałym Ozyrysem, który prowadzi kandydata, zwyczajnego Ozyrysa, ku utożsamieniu ze sobą. Tyle że w nowym eonie Hierofant jest Horusem (Liber CCXX, I, 49), przez co kandydat jest również Horusem. Na czym polega zatem formuła wtajemniczenia Horusa? Nie dotyczy ona już inicjacji człowieka poprzez śmierć. Dotyczy naturalnego rozwoju dziecka. Jego doświadczenia nie da się uznać za katastroficzne. Jego symbolem jest Głupiec: niewinne i bezsilne dziecię Harpokrates staje się dorosłym Horusem, wraz z otrzymaniem różdżki. "Der reine Thor" chwyta Świętą Lancę. Bachus staje się Panem.”


W misteriach okultystycznych, jednostka była dawniej utożsamiana z formą idealnego człowieka, którego uosobieniem był umierający i zmartwychwstający bóg – w tym przypadku jest to egipski Ozyrys. Teraz ideałem jest dziecko z formułą Nieustannego Wzrostu. Tak jak świt zawsze następuje po próbach północy, a wiosna zawsze po próbach zimy, tak rozumiemy, że wszelkie psychologiczne próby – w tym „śmierć ego” – nie są katastroficzne (choć, podobnie jak godzina północy i pora zimy, mogą się takie wydawać, gdy się je przeżywa), lecz w rzeczywistości są częścią naszego Nieustannego Wzrostu. Thelema jednak nie zajmuje się tylko misteriami okultystycznymi, ponieważ, jak wspomniano na początku tego eseju, jest to wszechogarniający paradygmat, który z powodzeniem można zastosować do wszystkich aspektów życia. Thelemici są zatem otwarci na wszelkie doświadczenia, niezależnie od tego, jak wiele radości lub cierpienia mogą one przynieść. Jest tak ponieważ wszystko jest akceptowane jako część „Miłości podług Woli”; wszystkie doświadczenia każdego stopnia wzbogacają czyjeś istnienie. Crowley pisał w Liber Tzadi:


Moi adepci stoją wyprostowani; ich głowy są ponad niebiosami, stopy poniżej piekieł.”


Wers ten doskonale oddaje akceptację przez thelemitę wszystkich aspektów samego siebie, od najwyraźniej piekielnych po najbardziej boskie, a także każdego z aspektów natury, obejmujących wszystkie stopnie piękna i straszliwości. Zastanów się teraz, jak w twoim życiu pewne wydarzenia, które wydawały się okresem wielkich kłopotów (fizycznych, finansowych, emocjonalnych, intelektualnych i duchowych), ostatecznie przygasły, pozostawiając po sobie większą siłę, energię i wgląd. Rozważ, jak wydarzenia, które wydawały się cudowne, a nawet boskie, potoczyły się dalej i co wniosły do ​​twojego doświadczenia. Zadaj sobie pytanie: w jaki sposób zintegrowanie tych różnorodnych doświadczeń radości i smutku w spójną całość pozwala mi skuteczniej wypełniać moją Wolę?


Wracając do Liber Samek, Crowley pisze w niej o tym, jak doświadczenie jest niezbędne dla jednostki: “Wszystkie doświadczenia przyczyniają się do naszej pełni. Dopóki tego nie zrozumiemy, czujemy się im podporządkowani. Kiedy jednak to uczynimy, zaczynamy postrzegać je jako podporządkowane nam… Żyć to zmieniać się; a sprzeciwiać się zmianom to buntować się przeciwko Prawu… które rządzi naszym życiem.” Pomyśl o tym, jak często byłeś zmuszony zrobić coś, czego nie chciałeś (np. złożyć pranie, zdać egzamin wstępny, pójść do dentysty, wyjechać za granicę). Ile razy Twoje natychmiastowe pragnienie (np. opuszczenia gabinetu dentystycznego) było w konflikcie z długoterminowymi celami (np. posiadanie zdrowych zębów)? W jaki sposób zmuszanie się do doświadczeń, nawet tych niepożądanych i niekomfortowych, prowadziło do większego zrozumienia, wiedzy, siły i zdolności adaptacyjnych?


Ostatnio (pod koniec 2007 r.) opublikowano dwa różne artykuły na temat wzrostu i „nastawienia na rozwój” (growth mind-set) oraz jego różnych zalet. Psycholog Carol Dweck zauważyła, że ​​dzieci, które mają „nastawienie na rozwój” – co oznacza, że ​​wierzą, że ich inteligencja jest zmienna i podatna na rozwój, osiągają lepsze wyniki w szkole. W innym przypadku „Scientific American” zbadał fakt, że „uczenie ludzi, aby mieli „nastawienie na rozwój”, które zachęca do skupienia się na wysiłku, a nie na samej inteligencji lub talencie, rodzi osoby osiągające wysokie wyniki w szkole i w życiu”. Te dwa subtelnie różne poglądy – jeden, w którym korzystne jest postrzeganie inteligencji jako zmiennej, a drugi, w którym korzystne jest podkreślanie wysiłku nad intelektem – dostrzegają zaletę tego, co obaj nazywają „nastawieniem na rozwój”.


Kontynuując temat atrybutów tego idealnego symbolu Horusa, Zwycięskiego Dziecięcia w Koronie, Crowley pisze w Confessions: „Dziecko nie jest jedynie symbolem wzrostu, ale całkowitej moralnej niezależności i niewinności”. Temat moralności w thelemie, powiązany z symbolem dziecka, wzrostu, rozwoju i niewinności, został omówiony pełniej w eseju "Wartości thelemiczne – Nowy Eon moralności". Możemy zatem skupić się na tym, jak charakterystyczną cechą dla Dziecka jest „niewinność”.


Niewinności” w odniesieniu do formuły Dziecka w thelemie z pewnością nie należy rozumieć jako pozbawioną wiedzy i doświadczenia niewinność prawdziwych dzieci. Odnosi się ona raczej do ich punktu widzenia. Dzieci są o wiele mniej krępowane wartościami narzucanymi przez rodzinę, przyjaciół i społeczeństwo. Nie tylko ich wartości są mniej narzucone, ale nawet ich bardzo podstawowy sposób rozumienia świata nie jest zamglony przez z góry ustalone opinie, systemy i mapy. Zamiast tego, „niewinność” Dziecka – co jest, ponownie, ideałem, z którym wszyscy thelemici mogą się (z korzyścią dla siebie) identyfikować – odnosi się do jego otwartości. Dziecko jest otwarte na doświadczenia, o czym wspomnieliśmy wcześniej uznając to za jedną z jego cech. Jest też ono otwarte na nowe, różne sposoby postrzegania idei. Ta otwartość na doświadczenia fizyczne i idee bezpośrednio wiąże się z formułą Dziecka będącą Nieustannym Wzrostem. To ta niewinna otwartość pozwala nam zanurzyć nasze stopy w najgłębszych piekłach i podnieść nasze głowy do najwyższych niebios. Zamiast obawiać się utraty wygodnej równowagi, thelemici wciąż podążają naprzód ku nowym horyzontom, ożywieni pozornie nieskończonymi możliwościami i potencjałem symbolizowanym przez rozgwieżdżone niebo Nuit.



II. Bibliografia


Active Thelema, pt. 2: The Formula of the Child is Continual Growth

https://iao131.com/2011/01/11/active-thelema-pt-2-the-formula-of-the-child-is-continual-growth/


czwartek, 5 marca 2026

Aktywna thelema, cz. 1: Wszechświat i gwiazda w kompanii gwiazd

autor: IAO131


I.


Thelema to wszechogarniający paradygmat. Problemem każdego systemu idei przekazywanego głównie poprzez pisma jest to, że koncepcje te często trudno jest praktycznie zastosować w życiu. Poniższe rozważania mają na celu umożliwienie głębszej materializacji w życiu zarówno symbolicznych, jak i bardziej praktycznych rozważań filozofii thelemicznej.


Kontempluj nocne niebo. Proszę, rób to, kiedy tylko możesz (po francusku noc nazywa się „nuit”…). Kiedy widzimy ten ogrom przestrzeni, często przychodzą nam do głowy pewne idee:


- bezgraniczność,


- ogromna moc,


- nieskończone możliwości.


Nocne niebo jest niewiarygodnie i niepojęte. Jedynie ograniczona zdolność naszych oczu do dostrzegania niewielkiego ułamka widma elektromagnetycznego światła, skutecznie powstrzymuje nas przed popadaniem w ciągły stan olśnienia i zachwytu nad ogromem tej przestrzeni i potęgą wszechświata. Nietzsche trafnie scharakteryzował świat jako grę wielkiej mocy, pisząc w swojej Woli Mocy:


A wiecie też, czym „świat” jest dla mnie? Mamże pokazać go wam w moim zwierciadle? Świat ten: potwór siły bez początku, bez końca, stała, spiżowa wielkość siły, która ani się zwiększa, ani się zmniejsza, nie zużywa, lecz przemienia, jako całość niezmiennie wielki, gospodarstwo bez wydatków i strat, lecz także bez przyrostu, bez dochodów, opasany „nicością” niby granicą, nic przy tym rozpływającego się, nic trwoniącego się, nic nieskończenie rozciągłego, lecz jako określona ilość siły, włożona w określoną przestrzeń i nie w przestrzeń, która by gdziekolwiek była „próżna”. Raczej jako siła wszędy, jako gra sił i fal ich, jeden zarazem i mnogi, piętrzący się tu i jednocześnie tam się zmniejszający, morze sił wzbierających, które samo jest dla siebie burzą, wiecznie wędrujące, wiecznie się cofające, o niezmiernych okresach powrotu, z odpływem i przypływem form, od najprostszych do najbardziej złożonych, od największego spokoju, sztywności, chłodu do największego żaru, dzikości, sprzeczności ze sobą i następnie z pełni powracające do prostoty, z gry sprzeczności do przyjemności współdźwięku, przytakujące sobie samemu nawet w monotonii swych dróg i okresów, błogosławiące samo siebie, jako to, co wiecznie powracać musi, jako stawanie się, nieznające sytości, przesytu, znużenia — ten mój świat dionizyjski, sam wiecznie stwarzający się, sam wiecznie niweczący się, ten świat tajemniczy podwójnych rozkoszy, to moje „poza dobrem i złem”, bez celu, jeśli celem nie jest szczęście w kole, bez woli, jeśli koło nie jest dobrą wolą obracania się na własnej starej drodze wkoło siebie i tylko wkoło siebie: ten mój świat — kto jest dość jasny na to, żeby weń spojrzeć i nie życzyć sobie przy tym ślepoty? Dość silny, żeby z duszą swoją stanąć przed tym zwierciadłem? Z własnym zwierciadłem przed zwierciadłem Dionizosa? Z własnym rozwiązaniem przed zagadką Dionizosa? A kto by zdolen był do tego, czyby nie musiał uczynić jeszcze więcej? Poślubić siebie samego „pierścieniowi pierścieni”? Ślubami własnego powrotu? Pierścieniem wiecznego samobłogosławieństwa, samopotwierdzenia? Wolą chcenia zawsze i jeszcze raz? Do powrotnego chcenia wszystkich rzeczy, które były kiedykolwiek? Do porywającego się chcenia ku wszystkiemu, co kiedyś być musi? Wiecież teraz, czym dla mnie jest świat? I czego ja pragnę, skoro tego świata pragnę?


Thelema umieszcza nas wszystkich symbolicznie i filozoficznie właśnie w tym świecie. W Liber AL vel Legis, bogini przemawiająca w pierwszym rozdziale oznajmia: "A zatem teraz znacie mnie pod imieniem Nuit (...) jako że jestem Bezkresną Przestrzenią i Bezkresnymi Gwiazdami (...)." Poświęciliśmy już uwagę idei nocnego nieba, a teraz musimy mocno uświadomić sobie, że Nuit, egipska bogini gwiazd, jest jedynie jego symbolem. Samo nocne niebo symbolizuje bezgraniczność, ogromną moc i potencjał oraz nieskończone możliwości. Jest ono polem czasoprzestrzeni, w którym potencjalnie mogą się zamanifestować wszystkie wydarzenia. W istocie Nuit symbolizuje wszelkie możliwości. Za każdym razem, gdy spoglądamy w nocne niebo, powinniśmy przypominać sobie tę koncepcję Nuit z „Jej” bezgranicznym potencjałem. W tej „Bezkresnej Przestrzeni” możliwości znajdują się „Bezkresne Gwiazdy”, a trzeci wers Liber AL vel Legis, głosi:


Każdy mężczyzna i każda kobieta to gwiazda.


Dla wielu osób chwila zetknięcia się z wspomnianym ustępem w Liber AL vel Legis mogła zostać zapamiętana jako moment, w którym odłożyli książkę i uznali ją za nonsens. Zastanówcie się, co to właściwie znaczy: „Każdy mężczyzna i każda kobieta to gwiazda…” Gdy ostatnio sprawdzałem, każdy mężczyzna i każda kobieta zdecydowanie nie byli gwiazdami, lecz ludzkim organizmem – nasi naukowcy określają nas mianem Homo sapiens. Bądźmy realistami: tego stwierdzenia nie da się potraktować dosłownie i wyciągnąć z tego jakiś wielki pożytek. Jeśli jednak cytat ten potraktujemy jako metaforę, nasunie się nam wiele bogatych znaczeń. W jednym z ujęć, o ile każdy mężczyzna i każda kobieta rozpatrywani są jako akrecja materii-energii, faktycznie nie różnią się od gwiazd… Rozważmy to dalej.


Rozważ ideę nieustannie płonącej i wirującej energii gwiazdy. Pamiętaj, że nasze Słońce jest gwiazdą najbliższą nam. Jakie są inne idee związane z gwiazdami?


- ciągły ruch


- promieniująca energia


- generowanie własnego światła


- centrum, perspektywa lub punkt widzenia własnego Wszechświata


W tym momencie rozpatrując koncepcję „Bezkresnej Przestrzeni i Bezkresnych Gwiazd”, możemy sobie wyobrazić Wszechświat symbolicznie przedstawiony w formie bezkresnego nocnego nieba możliwości wypełnionego nieskończoną ilością różnorodnych skupisk energii, gwiazd. Są one nieustannie poruszającymi się centrami, generującymi własne światło i energię.


Rozważyliśmy już nieograniczone możliwości nocnego nieba oraz nieskończenie różnorodne punkty ruchu (siła) i energii (ogień), czyli gwiazdy. Pochylmy się teraz nad kolejnym aspektem tego samego fragmentu z Liber AL vel Legis: faktem, że "Każdy mężczyzna i każda kobieta to gwiazda.” Zastanów się najpierw nad własną osobą.


Jesteś centrum swojego wszechświata, punktem widzenia, gwiazdą w kompanii gwiazd. Promieniujesz swoją energią, przekształcając świat fizycznie, emocjonalnie, intelektualnie i duchowo. Przyciągamy i odpychamy inne gwiazdy – mężczyzn i kobiety – zgodnie z prawami subtelniejszymi i bardziej złożonymi niż grawitacja, która rządzi ruchami gwiazd makrokosmosu. Pomyśl o wszystkich kierunkach, w których można podążać, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Każdy chce móc zrealizować swój własny, wyjątkowy i najwyższy potencjał. Filozof Fryderyk Nietzsche nazwał to "wolą mocy", psycholog Carl Rogers zaś określał to "tendencją aktualizacyjną". Thelema zaś rozumie to jako Wolę każdej osoby i każdej gwiazdy.


Każdy obiekt fizycznie posiada zarówno energię kinetyczną, czyli aktywną (która występuje w wielu formach), jak i energię potencjalną. Każdy mężczyzna i każda kobieta zaś jest swoistym magazynem dla obu form tych energii. Fizycznie posiadamy pewien zasób energii, ale to na płaszczyźnie psychologicznej posiadamy jej niesamowite pokłady, które wprost czekają na uwolnienie. Uważa się, że ta część naszej psychiki, której jesteśmy świadomi (świadomość), jest jak wierzchołek góry lodowej, której ogromna większość jest zanurzona pod wodą, poza zasięgiem wzroku w głębi podświadomości. Niewykorzystany potencjał psychiki, ukryty w nieświadomości, jest tylko jednym ze źródeł umożliwiających pełniejsze spełnienie swojej Woli. W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy ogromnymi masami energii, zarówno aktywnej, jak i potencjalnej, które tylko czekają na urzeczywistnienie.


Rozważmy teraz następującą kwestię: każdy z nas pragnie wolności, by w pełni urzeczywistnić swój potencjał, tak samo pragnie tego każda inna gwiazda – każdy mężczyzna i każda kobieta – wokół nas. Wielu z nas posiada rozbieżne i tłumiące tendencje, często o charakterze autodestrukcyjnym. Uniemożliwiają one Woli urzeczywistnienie w pełni jej potencjału, lecz mimo to każdy człowiek jest gwiazdą – i każdy posiada swoją szczególną, unikalną i niezbędną Wolę, która jest częścią całości.


Następnym razem, gdy spotkasz kogoś – podróżując autobusem, mijając ludzi w samochodach na autostradzie, bądź też po prostu podczas rozmowy z przyjacielem – wyobraź sobie siebie i tych innych ludzi jako gwiazdy. Każdy podąża własną drogą, realizując swój potencjał. Traktuj ich jak kompanię gwiazd, tak jak rodzina królewska wita inną rodzinę królewską (z wielkim szacunkiem i podziwem), jak dzieci witają dzieci (z wielką otwartością i energią). W ten sposób będziesz urzeczywistniał na płaszczyźnie społecznej formułę Zwycięskiego Dziecięcia w Koronie. Jak powiedział kiedyś człowiek o wielkiej sile woli: „Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”. Człowiek ten pojął moc miłości, która jest rozbudzana przez Wolę każdego człowieka i bezpośrednio z niej wypływa.



II. Bibliografia.


Active Thelema, pt.1: A thelemic universe, a star among stars, all in the night-sky

https://iao131.com/2010/12/26/active-thelema-pt-1-a-thelemic-universe-a-star-among-stars-all-in-the-night-sky/

 

niedziela, 22 lutego 2026

Formuła 0=2

 


„Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem.”  

 

I.

Równanie „0=2” jest powszechnie stosowane jako skrót opisujący sedno ontologii thelemy. Jest ono przełożeniem proklamacji wygłoszonej przez Nuit w pierwszym rozdziale Liber AL vel Legis:

"Nikim, westchnęło światło, nikłe & bajeczne, z gwiazd, oraz dwoma. Albowiem jestem podzielona na rzecz miłości, dla szansy połączenia. Oto stworzenie świata, gdzie ból podziału jest niczym, a radość rozkładu wszystkim." (Liber AL vel Legis) (01)

Doskonałe i Doskonałe są jednym Doskonałym, a nie dwoma; nie, są niczym! Nic jest tajemnym kluczem tego prawa.(02)

Określenie "Nikim," (None), "Nic” (Naught), lub po prostu „0” odnosi się do niezróżnicowanej, niedualnej substancji, pokrewnej hinduskiemu „Brahmanowi” i „Śiwie”, chińskiemu „Tao”, buddyjskiemu „Adi-Buddzie”, gnostycznej „Pleromie” itd. To „Nikim” to inna nazwa „Jedności” (Unity) i jest używane, aby zasugerować ciągłość tej substancji. Pojęcie to pochodzi z Liber AL, gdzie jest napisane:

"O Nuit, trwałości Niebios, niech ludzie mówią o Tobie nie jako o jednej, ale jako o Nikim, i niech nie mówią o tobie wcale, gdyż tyś trwałością!" (03)

Crowley pisze o omawianej koncepcji „0” w swoim eseju Beraszit:

"Kiedy mówimy, że kosmos wyłonił się z 0, jaki rodzaj 0 mamy na myśli? Przez 0 w zwykłym znaczeniu tego terminu rozumiemy „brak rozszerzenia w jakiejkolwiek z kategorii.” (…) Nicość jest tym, co nie ma ważnego żadnego twierdzenia pozytywnego. Nie możemy naprawdę stwierdzić: „Nicość jest zielona lub ciężka, lub słodka”. Nazwijmy kategoriami czas, przestrzeń, wagę, głód. (…) Tak wygląda adwajtystyczna idea przyszłości człowieka – jego osobowość, pozbawiona wszelkich cech, znika i zostaje utracona, podczas gdy w jej miejsce pojawia się bezosobowa Jednia, Pleroma, Parabrahma, czyli Allah adorujących jedność wyznawców Mahometa (dla muzułmańskiego fakira Allah wcale nie jest osobowym Bogiem). Jedność jest zatem nienaruszona, niezależnie od tego, czy w jakiejś kategorii zostanie rozszerzona czy nie." (04)

Określenie "Dwoje” odnosi się do świata, z którym wszyscy jesteśmy zaznajomieni o wiele lepiej: świata składającego się z wielu dualności, w tym światła i ciemności, bólu i przyjemności, ciepła i zimna, dobra i zła itd. W „Księdze Kłamstw” Crowley pisze:

"Otchłań zwana jest również „Piekłem” i „Wielością”. Ludzie nazywają ją „Świadomością” i „Wszechświatem”. Raduje się w niej TO, co ani nie milczy, ani nie mówi." (05)

„TO” w powyższym cytacie odnosi się do koncepcji „0”/"Nikogo" (None). Ten świat „Dwóch” (Two) znany jest również jako „Wielu” (Many) (w przeciwieństwie do "Jednego" (One) lub "Nikim" (None)) oraz jako „Świadomość” (Consciousness), ponieważ nasza świadomość siebie zakłada istnienie „innego”, odrębnego od nas, często nazywanego „otoczeniem”. Nazywany jest też „Wszechświatem”, ponieważ ten świat dualności jest właśnie tak postrzegany, przez większość ludzi. Stan ten nazywany jest również „Piekłem”, ponieważ charakteryzujące go dualność i podział, są przyczyną cierpienia. W „De Lege Libellum” Crowley pisze:

"Głęboko wewnątrz każdego człowieka kryje się niezadowolenie. Kiedy przeanalizujemy jego naturę, dojdziemy do konkluzji, iż ta dolegliwość wywodzi się z wiary w dwie rzeczy, w siebie i nie-siebie, i w zachodzący pomiędzy nimi konflikt. Oto ograniczenie Woli: ten, który jest chory, jest w konflikcie ze swoim ciałem; ten, który jest biedny, żyje w niezgodzie ze społeczeństwem, i tak dalej. Problem polega na tym, jak zniszczyć tę percepcję dwoistości i jak osiągnąć zrozumienie jedności." (06)

Ponieważ żyjemy w świecie dualizmów i podziału, naszym naturalnym celem jest osiągnięcie Jedności (Unity). Thelema w odróżnieniu od innych religiami nie postrzega tego początkowego "podziału" jako „grzechu pierworodnego”, czy też „upadku człowieka”. Nie uznaje ona go za coś negatywnego. Nuit jest „podzielona na rzecz miłości, dla szansy połączenia”, zatem sam podział nie jest czystym cierpieniem, lecz szansą na zjednoczenie się w miłości i ekstazie. Bez podziału nie byłoby miłości, ponieważ miłość wymaga zarówno kochanka, jak i przedmiotu jego uczuć. Proces ten jest powszechnie określany jako „Wielkie Dzieło” oraz „Wiedza i Konwersacja Świętego Anioła Stróża”.

"Świat istnieje jako dwoje, bo tylko w ten sposób można poznać Radość Miłości, dzięki której Dwoje staje się Jednym. Wszystko, co jest wspomnianym "Jednym", jest jednak samotne. Niewielkim poświęceniem jest dla niego uczynienie siebie "Dwoma", aby móc poznać siebie, pokochać siebie i radować się tym." (07)


II.

Formuła 0=2 jest również często używana do opisu mistycznego efektu jogi, tantry oraz magii seksualnej. „Prócz miłości nie ma innej więzi, która może zjednoczyć podzielone; wszystko inne jest przekleństwem. (08) Omawianą formułę słusznie można powiązać z koncepcją yin i yang.

 Pierwsza połowa cyklu dotyczy wznoszenia się od poziomu normalnego ku boskości. Normalnym rezultatem sprowokowanego połączenia dwóch równych i przeciwstawnych rzeczy jest unicestwienie obu wartości. W rezultacie otrzymujemy sumę zerową.

Druga połowa cyklu jest trudniejsza do zrozumienia, ponieważ dotyczy zejścia od tego, co nadprzyrodzone, do tego, co normalne. Nadprzyrodzony rezultat prawdziwego zjednoczenia (poprzez miłość) przywraca wartości unicestwionym przeciwieństwom, ale jednocześnie sumuje wartości bezwzględne. W rezultacie powstaje suma dwojga.

Można to wyrazić za pomocą pary równań, ukazujących perspektywy wyrażoną w Liber Legis.

0 = (+1) + (-1)         (połączenie pierwotnych wartości biegunowo przeciwnych, skutkujące unicestwieniem jego członków)
       |+1| + |-1| = 2   (połączenie wartości bezwzględnych biegunów przeciwnych, skutkujące przywróceniem członków)

Co daje:

0 = (+1) + (-1) «=» |+1| + |-1| = 2

Oczywiście powyższe rozważania są zbytnim uproszczenie samej teorii mnogości, ale informacje tam przedstawione powinny wystarczyć do zrozumienia założeń wspomnianego procesu.

Oba wspomniane sposoby rozumienia omawianej formuły Aleister Crowley podsumował następująco w swym eseju Poprzednicy thelemy:

Wszechświat = 0 (w przeciwnym razie nie byłby doskonały), lecz 0 = 1 + (-1).

(0 = 2) = magija = wola życia.

(2 = 0) = mistycyzm = wola śmierci.(09)

Omawianej w tym eseju koncepcji poświęcony został między innymi V rozdział książki Magick Without Tears Aleistera Crowleya.

 

Miłość jest prawem, miłość podług woli.



III. Bibliografia


Metaphysics - The Thelemic Universe

https://en.wikiversity.org/wiki/Metaphysics_-_The_Thelemic_Universe


0=2 (Mathematical Formula)

http://www.thelemapedia.org/index.php/0%3D2


Aleister Crowley, Magick without tears, Chapter V: The Universe: The 0 = 2 Equation

https://hermetic.com/crowley/magick-without-tears/mwt_05



IV. Przypisy:


(01) Aleister Crowley, Liber AL vel Legis, I:28-30

(02) Aleister Crowley, Liber AL vel Legis, I:45-46

(03) Aleister Crowley, Liber AL vel Legis, I:27

(04) Aleister Crowley, Beraszit. Esej o ontologii z odniesieniami do magii ceremonialnej

(05) Aleister Crowley, Księga Kłamstw, rozdz.10

(06) Aleister Crowley, Liber CL. De Lege Libellum

(07) Aleister Crowley, Komentarz dżerideński, I:30

(08) Aleister Crowley, Liber AL vel Legis, I:41

(09) Aleister Crowley, Księgi Bestii, Poprzednicy thelemy, str. 96