czwartek, 28 maja 2026

Wartości thelemiczne – Nowy Eon moralności

autor: IAO131

I.


Stara moralność

Prawie każdy żyjący człowiek słyszał o Dziesięciu Przykazaniach, które Mojżesz przyniósł z góry Synaj – dziesięciu „nie będziesz”. Ten system etyczny, dosłownie wyryty w kamieniu przez Boga i przekazany przez Mojżesza, jest praktycznie doskonałym symbolem tego, co proponuję nazywać „starą moralnością”. Stara moralność opiera się zasadniczo na wierze w istnienie bezwzględnego prawa postępowania. Życie zgodne z nim lub brak podporządkowania się mu, często nagradzane są obietnicami nieba lub jakiejś przyjemności, bądź groźbą wyroku skazującego na różnego rodzaju cierpienia, w tym wiecznego pobytu w ognistym „Piekle”. Ta koncepcja absolutnej moralności jest najbardziej widoczna w religii żydowskiej z jej dziesięcioma przykazaniami (judaizm ma ich w sumie 613). Pojawia się ona jednak również zarówno w chrześcijaństwie, jak i islamie („pięć filarów islamu”). Obie te religie charakteryzują się naciskiem na kwestię grzechu i karę piekła po grzesznych czynach. Tego typu moralność jest również widoczna w wielu formach buddyzmu, gdzie występuje „sila”, zazwyczaj składająca się z pięciu przykazań „nie będziesz”. W niektórych formach jogi występują tzw. „jama” i „nijama”, które w zasadzie oznaczają pięć nakazów „musisz” i pięć zakazów „nie powinieneś”.

Otóż, ta stara moralność, z definicji oparta na pojęciu niepodlegających dyskusji zasad moralnego postępowania, jest z konieczności zupełnie nieelastyczna. Mojżesz nie tylko powoływał się na Boga jako źródło i autorytet swoich przykazań, lecz także umieścił je na dwóch gigantycznych kamiennych tablicach.

Można się zgodzić, że wiele z tych wytycznych było (i nadal może być) skutecznych, jeśli zostaną zastosowane w odpowiednich okolicznościach i we właściwych kulturach. Na przykład „przestrzeganie koszerności”, będące praktyką judaizmu, może być wysoce skutecznym sposobem na zachowanie zdrowia w określonej części świata. Faktem jest, że te przykłady starej moralności, jak omówiono je powyżej, podkreślają absolutność swoich reguł i dlatego są nieelastyczne w dostosowywaniu się do indywidualnych okoliczności. Nietzsche opisał tę starą moralność, pokrewną freudowskiemu „superego”, jako „wielkiego smoka”, który dręczy każdego człowieka w toku jego rozwoju.

Kim jest ten wielki smok, którego duch nie może już zwać panem i Bogiem? „Powinieneś” zwie się ten wielki smok. Duch lwa mówichcę”.
Powinieneś” legło mu na drodze, iskrząc się złotem, niczym łuskowiec, na każdej łusce złociście lśni „Powinieneś!”.
Tysiącletnie wartości lśnią na tych łuskach; i tak mówi najmocarniejszy ze wszystkich smoków: „Wszelka wartość rzeczy – na mnie lśni”.
Wszelka wartość została już stworzona; wszelką stworzoną wartością – ja jestem. Zaprawdę, nie powinno być już jakiegokolwiek »Chcę«!Tak mówi smok.” (1)

Wspomniany smok przeciwstawiony zostaje lwu, symbolowi pewnego etapu przemiany ducha, który odpowiada odrzuceniu starej moralności.



Porzucenie starej moralności

Antropologowie, archeologowie, fizycy i inni naukowcy, nie bacząc na grożące im tortury, stosy, pomówienia i ostracyzmy, poszarpali sieć zabobonów i rozbili na kawałki potwornego idola moralności, morderczego Molocha, który pasożytował na ludzkości w całej jej dziejach. (...) Filozofia moralności, psychologia, socjologia, antropologia, patologia umysłu, fizjologia i inne liczne dzieci mądrości dobrze wiedzą, że prawa etyki są chaosem pomieszanych konwencji, opartych w najlepszym razie na widzimisię największych, najbardziej dzikich, nieczułych, przebiegłych i żądnych krwi osiłków z bandy, którzy w ten sposób chcą sobie zapewnić władzę lub czerpią przyjemność z okrucieństwa.
Aleister Crowley, Liber V vel Reguli

XVIII i XIX wiek sygnalizowały powolny upadek konwencjonalnych poglądów na niepodważalność wspomnianych Praw moralnych. Uosobieniem tego jest proklamacja Nietzschego, że „Bóg umarł”. W okresie tym uświadomiono sobie, że moralny osąd rzeczy jest całkowicie względny. Co zdumiewające, Einstein ogłosił względność samej czasoprzestrzeni niecałe pół wieku później. Nietzsche podsumował również tę relatywizację moralności jednym aforyzmem: „Nie ma w ogóle zjawisk moralnych, lecz tylko moralna interpretacja zjawisk.”(2). W ten sposób dochodzimy do wniosku, że moralność, jaką znamy, leży całkowicie w naszej konkretnej interpretacji zjawisk, a nie w samych zjawiskach.

Thelema była z pewnością pierwszą filozofią religijną, która przyjęła – a raczej wcieliła – tę nową koncepcję amoralności. (Idea ta została szerzej omówiona w rozdziale „The notion of sin abolished” eseju „Psychology of Liber AL”).

Zostaje to wyraźnie ogłoszone w Liber AL vel Legis, centralnym tekście thelemy:

Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem.”
Nie ma prawa poza Czyń wedle swej woli.” (3)

Wola, jest unikalną dla „każdego mężczyzny i każdej kobiety”, tak też ich Prawa zasadniczo nie będą identyczne. To z całą pewnością stanowi, że każda osoba ma postępować zgodnie ze swoją własną Wolą a nie przestrzegać różnych praw i nakazów innych osób. Naturalnie, sankcje moralne narzucone z zewnątrz są odrzucane. Odrzucenie starej moralności w ciągu ostatnich dwóch stuleci znajduje również odzwierciedlenie w mikrokosmosie każdej jednostki ludzkiej. Każdy mężczyzna i każda kobieta muszą przejść przez różne etapy rozwoju ludzkiego, a dużą jego częścią jest ciągłe zmienianie się podejścia do wartości. W procesie całego naszego życia każdy z nas w trakcie życia przyjął wartości i wielu z nas, szczególnie w okresie dojrzewania, zaczyna kwestionować te, które początkowo uważaliśmy za prawdziwe.

Owo kwestionowanie wartości jest tym, co Nietzsche omawiał w swoim klasycznym dziele Tako rzecze Zaratustra. Stwierdził, że istnieją trzy metamorfozy ducha. Pierwszą z nich jest wielbłąd, który zasadniczo przyjmuje wartości społeczeństwa, w którym się urodził. Następnie, z konieczności, pojawia się lew, symbolizujący odrzucenie wpojonych nam wartości. O tym symbolicznym lwie ducha Nietzsche pisze:

Moi bracia, na co jest nam w sferze ducha potrzebny lew? Czemu nie wystarcza juczne zwierzę, które żyje w wyrzeczeniu i poszanowaniu?
Stwarzać nowe wartości – tego również lew jeszcze nie zdoła: lecz stworzyć sobie wolność, której wymaga tworzenie czegoś nowego – to zdoła moc lwa.
Zapewnić sobie wolność i święte „nie” nawet w stosunku do powinności: bracia, do tego potrzebny jest lew.
Sięgać po prawo do nowych wartości – dla jucznego ducha, pełnego poszanowania, jest to najstraszniejsza rzecz. Zaprawdę, grabieżą jest to w jego oczach i zajęciem grabieżczych zwierząt.
Jako swą największą świętość niegdyś miłował duch „Powinieneś”: teraz nawet w największej świętości musi się dopatrzyć urojenia i dowolności, aby od swej miłości zagrabić dla siebie wolność: lew jest potrzebny do tej grabieży.” (4)

Główną cechą tej lwiej postawy jest „stworzenie sobie wolności” poprzez odrzucenie narzuconych z zewnątrz wartości „powinieneś”. Współcześnie stara moralność jawi się nowoczesnej jednostce w postaci „społeczeństwa” lub „państwa”, które są narzucane z zewnątrz. Symbol lwa, o którym mówi Nietzsche, to w istocie wyzwolenie się ze starych perspektyw wartości. Obejmują one wszelkie narzucone wartości nabyte w toku rozwoju we współczesnym społeczeństwie, zwłaszcza te związane ze starą moralnością.



Trzy etapy wartości Carla Rogersa

Carl Ransom Rogers był wpływowym psychologiem, twórcą terapii skoncentrowanej na kliencie i prezesem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. W dziedzinie psychologii, nakreślił on rozwój naszego podejścia do wartości w toku naszego rozwoju indywidualnego. Aby zrozumieć proces przejścia do tego, co Rogers nazywa „psychologicznie dojrzałym” spojrzeniem na wartości, musimy najpierw w pełni zrozumieć jego model rozwoju wartości. W opublikowanym przez siebie eseju zatytułowanym Toward a Modern Approach to Values rozróżnia przede wszystkim „wartości operacyjne” oraz to, co nazywa „wartościami wyobrażonymi”. Wartości operacyjne odnoszą się do „tendencji wszelkich istot żywych do preferowania w swoich działaniach jednego rodzaju obiektu lub celu bardziej niż innego”, co „nie musi obejmować żadnego myślenia poznawczego lub konceptualnego”(5). Z kolei „wartości wyobrażone” są „preferencją jednostki wobec obiektu symbolizowanego”, gdzie „zwykle w takiej preferencji występuje antycypacja lub przewidywanie wyniku zachowania skierowanego ku takiemu obiektowi symbolizowanemu”(6). Dla wartości operacyjnych Rogers podaje przykład robaka poruszającego się po labiryncie i wybierającego w nim kierunki; dla wartości wyobrażonych podaje zaś przykład stwierdzenia „uczciwość jest najlepszą polityką”. Dzięki temu subtelnemu rozróżnieniu wartości możemy powrócić do tematu stawania się psychologicznie dojrzałym dorosłym.

Carl Rogers zasugerował, że istnieją trzy odrębne perspektywy lub stadia wartości: niemowlęcy, psychologicznie niedojrzały i psychologicznie dojrzały dorosły. Pogląd niemowlęcia na wartości jest wrodzony – „na początku ma ono jasne podejście do wartości. Preferuje ono pewne rzeczy i doświadczenia, a odrzuca inne. Z badania jego zachowania możemy wnioskować, że preferuje ono te doświadczenia, które podtrzymują, wzmacniają jego organizm i prowadzą do aktualizacji jego potencjału, a odrzuca te, które temu celowi nie służą”.(7) Ten niemowlęcy etap wartości składa się wyłącznie z wartości operacyjnych, ponieważ wartości koncepcyjne wymagają symbolicznego myślenia, do którego niemowlęta nie są nawet zdolne. Wskazuje się też, że niemowlęta z natury obdarzone są z poczuciem wartościowania rzeczy, co odpowiada temu, co Rogers gdzie indziej nazywa „tendencją aktualizującą”, czyli tendencją wszystkich ludzi (nie tylko niemowląt) do podążania ku „doświadczeniom, które "podtrzymują, wzmacniają jego organizm i prowadzą do aktualizacji jego potencjału”, jak wspomniano wcześniej. Rogers kontynuuje, wyjaśniając, że podejście niemowlęcia do wartości „jest przede wszystkim elastycznym, zmiennym procesem wartościowania, a nie sztywnym systemem… To, co ma miejsce, wydaje się najlepiej opisane jako organizmiczny proces wartościowania (organismic valuing). Jest to proces w którym każdy element, każda chwila tego, czego jednostka doświadcza, jest w jakiś sposób ważona i wybierana lub odrzucana, w zależności od tego, czy w danym momencie dąży do aktualizacji organizmu, czy nie. To skomplikowane ważenie doświadczeń jest ewidentnie funkcją organizmiczną, a nie świadomą czy symboliczną. Są to wartości operacyjne, a nie wyobrażone”.(8) Ostatnim aspektem niemowlęcego podejścia do wartości jest to, że „źródło lub miejsce procesu oceniania znajduje się wyraźnie w nim samym. W przeciwieństwie do wielu z nas, wie ono, co lubi, a czego nie, a źródło tych wyborów wartości leży wyłącznie w nim samym. Jest ono centrum procesu oceniania, a dowodów na jego wybory dostarczają jego własne zmysły”.(9) W istocie podejście niemowlęcia do wartości to to, co Rogers nazywa „organizmicznym procesem wartościowania”. W procesie tym każde zjawisko jest oceniane i odrzucane w zależności od jego potencjału co do urzeczywistnienia danej jednostki, a źródło procesu oceniania wyraźnie znajduje się w tej jednostce.

Można by pomyśleć, że ten solidnie ugruntowany i wysoce efektywny proces wartościowania nie jest wart porzucenia. Prawda jest taka, że ​​wszyscy zamieniamy ten pozornie skuteczny proces wartościowania na bardziej „sztywne, niepewne i nieefektywne podejście do wartości, które charakteryzuje większość z nas, dorosłych”.(10) Rogers twierdzi, że powodem tego jest zasadniczo potrzeba miłości ze strony innych, zwłaszcza rodziców. „Niemowlę potrzebuje miłości, pragnie jej, ma tendencję do zachowywania się w sposób, który przyniesie powtórzenie tego pożądanego doświadczenia. Ale to rodzi komplikacje.”(11) Każde dziecko jest karcone za robienie rzeczy, które rodzic uważa za niedopuszczalne, i nagradzane za rzeczy uznawane za akceptowalne. Te różne osądy wartości są przyjmowane przez niemowlę tak, jakby były jego własnymi, co nazywa się „introjekcją wartości”. Rogers wyjaśnia: „Porzuciło mądrość swojego organizmu, rezygnując z poczucia umiejscowienia kontroli i stara się zachowywać zgodnie z wartościami ustalonymi przez kogoś innego, aby zachować miłość.”(12) Na tym nowym etapie niemowlę rozpoczyna introjekcję wartości z zewnątrz, jakby były jego własnymi, co koresponduje z Nietzscheańską koncepcją wielbłąda. Wielbłąd to ten, który z upodobaniem dźwiga ciężary, w tym przypadku brzemię introjektowanych wartości. Nietzsche pisze o tym:

Co jest ciężkie? pyta juczny duch i przyklęka jak wielbłąd, i chce, by go obładowano.
Co jest najcięższe, bohaterowie? pyta juczny duch, abym to wziął na swe barki i radował się swą potęgą. () Wszystko to na swe barki bierze juczny duch (…)” (13)

Te wpojone jednostce wartości odpowiadają (niczym mikrokosmos) omówionej wcześniej starej moralności, która pojawiła się w toku historii ludzkości. Rogers pisze, że „ponieważ te [wpojone] koncepcje nie opierają się na jego własnym wartościowaniu, mają raczej tendencję do bycia stałymi i sztywnymi, a nie płynnymi i zmiennymi”. Podobnie jak wpojone koncepcje wartości, stara moralność jest z natury stała i sztywna. Poprzez nasze życie od etapu dziecięcego, poprzez okres dojrzewania, aż do dorosłości, nieustannie przyswajamy wartości z otoczenia. Rogers zauważa, że ​​„w tej niewiarygodnie złożonej dzisiejszej kulturze, wzorce które introjektujemy jako pożądane lub niepożądane, pochodzą z różnych źródeł i często są bardzo sprzeczne w swoich znaczeniach.”(14) Ta asymilacja ze społeczeństwem i jego wartościami wywołuje w każdym człowieku „wysoce sprzeczne” odczucia. Większość dorosłych znajduje się na tym etapie napięcia między różnymi, przyswojonymi przez siebie wartościami. Co ważniejsze, Rogers opisuje „szeroką i niedostrzeganą rozbieżność między dowodami wynikającymi z jego własnego doświadczenia a tymi wartościami wyobrażonymi.”(15) Dzieje się tak, ponieważ jego doświadczenie nie dyktuje już jego wartości, tak jak miało to miejsce w niemowlęctwie, gdy jego punkt osądu znajdował się wciąż w nim samym. Teraz w większości przypadków, źródło oceny leży poza nim z powodu tych ustalonych, zintrojektowanych wartości, które przyjął. Jedną z konsekwencji tych ustalonych, przyjętych wartości jest to, że „musi on trzymać się [tych koncepcji] w sztywny i niezmienny sposób. Alternatywą byłby upadek jego wartości”.(16) Carl Rogers uważał, że ten obraz jednostki, obraz osoby z dużą rozbieżnością między jej doświadczeniem a jej zintrojektowanymi wartościami wyobrażonymi, jest przedstawieniem większości z nas. Rogers pisał o tej fundamentalnej rozbieżności:

Przyjmując cudze koncepcje jako własne, tracimy kontakt z potencjalną mądrością powiązaną z naszym własnym funkcjonowaniem i tracimy zaufanie do siebie. Ponieważ te wartościowe konstrukty stoją często w ostrej sprzeczności z tym, co dzieje się w naszym własnym doświadczeniu, w bardzo zasadniczy sposób oderwaliśmy się od siebie, co tłumaczy wiele współczesnych napięć i niepewności. Ta fundamentalna rozbieżność między koncepcjami jednostki a tym, czego faktycznie doświadcza, między intelektualną strukturą jej wartości a procesem wartościowania, który w niej niedostrzegalnie zachodzi – jest częścią fundamentalnego wyobcowania współczesnego człowieka od samego siebie”.(17)

To właśnie na tym etapie rozwoju, gdzie występuje fundamentalna rozbieżność i dysonans w nas samych, lew Nietzschego musi „stworzyć sobie wolność” poprzez odrzucenie starych wartości „wielkiego smoka” reprezentowanych przez "nie będziesz". Wcześniej jednak, niczym wielbłąd, jednostka przejmuje i introjektuje wartości swojego społeczeństwa jako całości, przenosząc źródło swojej oceny z płynnego centrum w sobie do stałego zestawu wartości poza sobą. Proces ten jest najprawdopodobniej konieczny dla wszystkich ludzi, mimo że „oddzielił nas od siebie”. Właśnie w tym momencie potrzebny jest lew, co jest zasadniczo symbolem odrzucenia starych wartości. Ten lew, odrzucając introjektowane wartości, symbolizuje przejście od tego psychologicznie niedojrzałego spojrzenia na wartości do stania się tym, co Rogers nazwał psychologicznie dojrzałym dorosłym. Rogers powiedział, że „niektóre jednostki mają szczęście… rozwijać się jeszcze dalej w kierunku psychologicznej dojrzałości.”(18) Jako terapeuta naturalnie zaleca terapeutyczny klimat dla dalszego rozwoju. Przyznaje jednak przy tym, że taki rozwój może mieć również miejsce w normalnym życiu, w którym różne warunki są zbliżone do terapii.



Narodziny nowego systemu wartości

Jeśli odrzucimy nasze własne, introjektowane wartości, co nam pozostanie? To właśnie pomija wiele esejów o moralności thelemicznej. Skoro lew uznał stary system wartości za nieskuteczny i bezużyteczny, co zastąpi tę nową pustkę? Czy „Czyń wedle swej woli” to po prostu wezwanie do całkowitego bezprawia?

Gdy zaczynamy odrzucać te przyswojone wartości, ponownie dochodzimy do podejścia do nich, podobnego do perspektywy niemowlęcia, omówionej wcześniej. W tym sensie „jest ono płynne, elastyczne, zależne od konkretnego momentu i stopnia, w jakim ten moment jest doświadczany jako rozwijający i prowadzący do aktualizacji. Wartości nie są sztywno utrzymane, lecz nieustannie się zmieniają.”(19) Powrót do płynnego i elastycznego podejścia do wartości może nastąpić tylko wtedy, gdy zrezygnujemy z przywiązania do różnych, pojmowanych wartości, które zostały przyswojone. Doświadczenie naszego organizmu, które stale się zmienia, staje się ważniejsze dla procesu oceny niż struktura myślowa powiązana z naszymi wartościami. Podobnie jak w przypadku perspektywy niemowlęcia, to nowe, dojrzałe podejście ustanawia „miejsce oceny… mocno wewnątrz osoby. To jej własne doświadczenie dostarcza informacji o wartościach lub informacji zwrotnej. Nie oznacza to, że nie jest ona otwarta na wszelkie dowody, jakie może uzyskać z innych źródeł. Oznacza to jednak, że są one traktowane jako to, czym są – zewnętrznymi dowodami – i nie są tak istotne, jak jej własne reakcje”.(20) Co więcej, „w tym procesie wartościowania kryje się również zatopienie się w bezpośredniości tego, czego doświadczamy, dążąc do wyczucia i wyjaśnienia wszystkich jego złożonych znaczeń”, podobnie jak w niemowlęctwie. Zasadniczo, powracamy w dużej mierze do punktu widzenia niemowlęcia. O ile nasze wartości stają się bardziej płynne i elastyczne, miejsce oceny zostaje ponownie ustanowione w nas samych. Dowody empiryczne przeważają nad dowodami zewnętrznymi, a my sami odpuszczamy sobie, by „być tu i teraz”.

Co zdumiewające, jak twierdzi Carl Rogers, to nowe, dojrzałe spojrzenie psychologiczne ma wiele wspólnego z perspektywą niemowlęcia, a Nietzsche określa etap po odrzuceniu wartości przez lwa jako etap dziecka. Pisze:

A powiedzcie, bracia, do czego nawet lew nie jest zdolny, jeno dziecko? Dlaczego grabieżczy lew musi stać się dzieckiem?
Niewinnością jest dziecko i zapomnieniem, rozpoczynaniem od nowa, zabawą, kołem, które toczy się samo z siebie, pierwszym poruszeniem, mówieniem świętego "tak".
Tak, moi bracia, w zabawie stwarzania niezbędne jest mówienie świętego "tak": swojej woli chce teraz duch, swój świat wygrywa dla siebie teraz ten, który był przegrany dla świata.” (21)

Dziecko jest „niewinnością”, ponieważ nie odnosi swoich działań do wartości innych osób (przez co jednostka odczuwa winę, wstyd itp. z powodu braku dostosowania się), ale do swoich własnych; jest „zapomnieniem”, ponieważ jego wartości nie są stałym systemem, lecz płynnym, ciągle zmieniającym się procesem. Jest ono też „rozpoczynaniem od nowa” i „pierwszym poruszeniem”, ponieważ jego wartości są zawsze odnawiane w każdej chwili, a każda z nich wywołuje nowy osąd płynący z jego bytu. Dziecko jest „zabawą”, ponieważ nie traktuje już tak poważnie podążania za wartościami, które sobie wpajamy – w rzeczywistości uważa tych, którzy to czynią, za całkiem nieświadomych i „małowiedzących” (Rogers pisze, że „[niemowlę] śmiałoby się z naszej troski o wartości, gdyby mogło zrozumieć ich koncepcję”(22) ), jest „kołem, które toczy się samo z siebie”, ponieważ jego punkt odniesienia w ocenie został przeniesiony do jego wnętrza, i jest „mówieniem świętego "tak"”, ponieważ wnosząc wartościowanie do punktu odniesienia w sobie, naturalnie czyni człowieka bardziej akceptującym doświadczenie w ogóle. Ten obraz dojrzałego dziecka pojawia się w nakazie Chrystusa „jeśli się (...) nie staniecie jak dzieci” (Ewangelia Mateusza 18:3), oraz w nakazie Bławatskiej, “a uczeń stan dziecięcy, który utracił, odzyskać musi,” (23) i wreszcie w nakazie samego Nietzschego, “dojrzałość męska: to tyle co odzyskać powagę, jaką się miało jako dziecko, przy grze.” (24)


Nietzsche: Trzy przemiany ducha

Rogers: Etapy wartościowania

IAO


Niemowlę: elastyczne/płynne, wyłącznie wartości operacyjne, miejsce oceny wewnątrz.


Wielbłąd: przyjmuje wartości społeczeństwa.

Wielki smok: reprezentuje nakazy “nie będziesz” świata i społeczeństwa.

Psychologicznie niedojrzały (młodość): Introjekcja wartości następstwem pragnienia miłości/opieki: stałe, zewnętrzne umiejscowienie, wymagane do obrony sztywnych wartości/struktury.

I

Lew: mówi „nie” nakazom “nie będziesz”.

Niedojrzałydojrzały (okres dojrzewania): Odrzucenie wpojonych wartości.

A

Dziecko: mówi „tak” sobie oraz swojemu doświadczeniu i wartościom.

Psychologicznie dojrzały (dorosłość): Miejsce procesu oceniania znajduje się wewnątrz, pierwszeństwo doświadczenia, płynność, zaufanie do mądrości organizmu

O

Rogers podkreśla, że ​​podobnie jak niemowlę, „psychicznie dojrzały dorosły ufa i korzysta z mądrości swojego organizmu, z tą różnicą, że potrafi to robić świadomie. Zdaje sobie sprawę, że jeśli zaufa całemu sobie, jego uczucia i intuicja mogą być mądrzejsze niż umysł, że jako całość może być bardziej wrażliwy i konkretny niż same myśli”.(25) Jak podkreślono w Psychological Commentary on Liber AL, rozum nie może być adekwatnym przewodnikiem woli. Rogers proponuje „organizmiczny proces wartościowania” nie tylko jako rozwiązanie problemu tego, co może kierować naszymi działaniami, gdy odrzucimy rozum jako jedynego arbitra, ale także jako wypełnienie pustki powstałej w wyniku kwestionowania i odrzucania wartości. Nietzscheańskie „Dziecko”, które tworzy własne wartości, to takie, które przyjęło ten psychologicznie dojrzały „organizmiczny proces wartościowania”. Podobnie jak Rogers, twierdzimy, że „w obrębie jednostki ludzkiej istnieje organizmiczna baza dla zorganizowanego procesu wartościowania… Jest ona częścią funkcjonującego procesu życiowego każdego zdrowego organizmu. Jest to zdolność do odbioru informacji zwrotnej, która umożliwia organizmowi ciągłe dostosowywanie swojego zachowania i reakcji, aby osiągnąć maksymalny możliwy poziom samodoskonalenia”.(26) Ta naturalna skłonność jest z nami od urodzenia, acz jest ona konsekwentnie przykrywana przez przyjmowane przez nas różnie pojęte wartości wynikłe z naszej potrzeby miłości i szacunku. Teraz, gdy zaczynamy kwestionować i odrzucać różne wartości narzucone z zewnątrz, ponownie przyjmujemy wiele aspektów tego naturalnego, organizmicznego procesu wartościowania, jednak dzieje się to z psychologiczną dojrzałością i wglądem osoby dorosłej.

Wreszcie, niektórzy często zastanawiają się, czy przeniesienie procesu wartościowania do wewnątrz nas samych nie doprowadzi do powszechnej destabilizacji. Carl Rogers zapewnia, że ​​chociaż ten organizmiczny proces wartościowania jest całkowicie indywidualny, wartości, które powstają, są w dużej mierze wspólne dla całej ludzkości. Twierdził, że „tam, gdzie jednostki są cenione, gdzie istnieje większa swoboda odczuwania i bycia, zdają się wyłaniać pewne kierunki wartości. Nie są to kierunki chaotyczne, lecz przeciwnie, mają zaskakującą wspólną cechę… ta wspólna cecha nie wydaje się wynikać z wpływów żadnej konkretnej kultury… Lubię myśleć, że ta wspólna cecha kierunków wartości wynika z faktu, że wszyscy należymy do tego samego gatunku… W naszym gatunku mogą istnieć pewne wspólne elementy doświadczenia, które sprzyjają rozwojowi wewnętrznemu i które zostałyby wybrane przez wszystkie jednostki, gdyby miały autentyczną wolność wyboru”.(27) W rzeczywistości Carl Rogers był w stanie zidentyfikować różne wspólne motywy przewodnie lub „kierunki wartości”, które pojawiają się, gdy jednostki są akceptowane i pozostawia im się wolność w wyborze własnych wartości. „Mają tendencję do odchodzenia od fasad, udawania, postaw obronnych i zakładania masek”. Ponadto mają tendencję do odchodzenia od „pożądanych zachowań”, oraz "do odchodzenia od spełniania oczekiwań innych”. Natomiast „bycie autentycznym jest postrzegane pozytywnie i cenione", tak jak „wyznaczanie sobie swoich własnych kierunków”. „Własne "Ja" i uczucia, zaczynają być postrzegane pozytywnie”. Pozytywnie postrzegane jest również „bycie procesem [w przeciwieństwie do bycia stałym]". „Być może bardziej niż wszystko inne, klient zaczyna cenić otwartość na wszystkie swoje wewnętrzne i zewnętrzne doświadczenia”, oraz „wrażliwość na bliźnich i akceptację". Koniec końców „wartości nabierają głębokie relacje z innymi”.(28)

Choć powyższe mogą być ogólnymi trendami i wskazywać na pewne kierunki w kształtowaniu wartości, należy pamiętać iż w thelemie jest jasno stwierdzone, że „nie masz żadnego prawa poza czynieniem swej woli”. W kwestii wartości, nie musimy dogmatycznie naśladować tych pozornie powszechnych stanowisk. Zamiast tego możemy uznać, że już sam fakt istnienia wspólnych trendów wśród wszystkich ludzi, którzy są względnie wolni i szanowani, pokazuje nam, że ten proces rozumienia wartości, przez który wszyscy przechodzimy, nie kończy się całkowitym chaosem i bezprawiem, jak niektórzy sugerują. „W kwestii wartości, nowy rodzaj wyłaniającej się uniwersalności staje się możliwy, gdy jednostki zmierzają w kierunku dojrzałości psychologicznej, a dokładniej, w kierunku otwarcia się na swoje doświadczenia”.(29)



Podsumowanie

Istotnym celem tego eseju jest zrozumienie wartości w kontekście thelemicznym. Po pierwsze, historyczne pojawienie się i rozpad dawnej moralności, symbolizowanej zarówno przez kamienne tablice praw Mojżesza, jak i „wielkiego smoka” Nietzschego. Została ona zdefiniowana jako system o stałych i absolutnych regułach postępowania. Omówiliśmy, jak nasze podejście do wartości zmienia się nieustannie w toku naszego rozwoju, a model rozumienia wartości stworzony przez Carla Rogersa został przyjęty przez nas jako podstawa do głębszego zrozumienia tego zjawiska.

Według Carla Rogersa istnieją trzy odrębne etapy rozwoju, w których mamy odmienne podejście do tego, co cenimy. Początkowo wszyscy rozpoczynamy w stadium niemowlęcym z wrodzonym, organizmicznym procesem wartościowania. Proces ten opiera się na tym, co najbardziej aktualizuje potencjał niemowlęcia w danym momencie (nazywane przez Rogersa „tendencją aktualizującą”), a w konsekwencji jest to proces ciągłej zmiany, będący przeciwieństwem do stałych, niezmiennych zasad. Powoli, głównie poprzez pragnienie miłości i szacunku ze strony innych, porzucamy to wewnętrzne źródło wartościowania na rzecz różnych introjektowanych wartości narzucanych z zewnątrz. Ten etap „introjektowania wartości” przez naszych rodziców i społeczeństwo jako całość, jak wykazano, koresponduje z Nietzscheańską koncepcją wielbłąda, który „niesie brzemię” reprezentujące wartości jego społeczeństwa.

Ta introjekcja wartości tworzy w nas samych dysonans spowodowany luką między naszym doświadczeniem a strukturą myślową wartości, które przyswoiliśmy. To właśnie Rogers wyróżnia jako „psychologicznie niedojrzałe” podejście do wartości. To w tym momencie zaczynamy kwestionować nasze wartości, a wiele z nich postrzegamy jako nieistotne, arbitralne i bezużyteczne. Te narzucone wartości uznawano za odpowiadające zarówno freudowskiemu superego, jak i nietzscheańskiemu „wielkiemu smokowi”, który atakuje każdego człowieka. Kiedy zaczynamy kwestionować nasze wartości i je odrzucać, stajemy się nietzscheańskim „lwem”, który tworzy wolność, zapewniając sobie „święte „nie” nawet w stosunku do powinności”(30) i wielu wyobrażonych wartości, które zintrojektowaliśmy.

To właśnie poprzez kwestionowanie i odrzucanie wartości możliwe jest wyjście poza psychologiczną niedojrzałość i wejście w stadium ostateczne, które Carl Rogers nazywa „psychologicznie dojrzałym dorosłym”. W tym ostatecznym podejściu do wartości ponownie przenosimy nasze miejsce oceny do wewnątrz, opierając się na dowodach empirycznych. „Stajemy się jak małe dzieci” również w tym sensie, że zaczynamy być bardziej otwarci na wszelkiego rodzaju doświadczenia, porzucając przywiązanie do naszych starych, statycznych, wartości wyobrażonych. Odzyskujemy również bardziej intymne zanurzenie w chwili obecnej, choć teraz, jako dorośli, zgromadziliśmy mądrość wieloletniego doświadczenia. Interesujące jest to, że zarówno w modelu rozwojowego podejścia do wartości Carla Rogersa, jak i w nietzscheańskim rozumieniu „przemian ducha”, najbardziej dojrzała manifestacja wyraźnie zachowuje obraz lub relację z „Dzieckiem” lub „niemowlęciem”. Zachowanie delikatnej równowagi między wiedzą płynącą z doświadczeń dorosłych a niewinną szczerością dziecięcej postawy jest możliwe i zostało już osiągnięte.

Ponieważ przenosimy nasz proces wartościowania do naszego wnętrza, staje się on całkowicie indywidualny i względny. Niektórzy mogą argumentować, że takie podejście do wartości prowadzi do całkowitego chaosu (podobne zarzuty często wysuwano w odniesieniu do thelemicznej maksymy “Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem”). Takie poleganie na indywidualnym „organizmicznym procesie wartościowania” może wydawać się chaosem dla osoby wciąż tkwiącej w swoim sztywnym podejściu do wartości, składającym się niemal wyłącznie z wartości przyswajanych przez całe życie W praktyce wygląda to jednak zupełnie inaczej. Carl Rogers zapewnia, że ​​– co zadziwiające – uniwersalne „kierunki wartości” pojawiają się, gdy ludzie ze wszystkich kultur mają swobodę pełnego rozwoju psychologicznego. Sam fakt pojawienia się uniwersalnych kierunków wartości, może świadczyć o tym, że pomimo znacznie większej różnorodności, z pewnością nadal istnieje pewna wspólnota wartości.

Z tą wiedzą możemy wszyscy powstać niczym lwy, by kwestionować, ponownie analizować i odrzucać nasze stare pojęcie o wartościach. W tym odrzuceniu otwieramy drogę dziecku w nas, które ukazuje swoje indywidualne podejście do wartości – Wolę tej konkretnej osoby. To „dziecięce” podejście to w rzeczywistości jedynie „organizmiczny proces wartościowania”, który posiadamy od urodzenia. Proces ten został jedynie przyćmiony przez kompleks introjektowanych wartości. Tak jak palące światło słoneczne rozprasza się i zostaje zaciemnione przez chmury, tak Wola każdego człowieka zostaje przesłonięta tym procesem przyswajania zewnętrznych wartości. Każda gwiazda, która pragnie świecić tak jasno, jak to możliwe, z pewnością chciałaby rozproszyć te chmury. Oznacza to, że każdy mężczyzna i każda kobieta, którzy naprawdę pragną urzeczywistnić swój pełny potencjał, może i musi zaangażować się w ten proces ponownego przewartościowania.

Zamiast uniwersalnych wartości „na zewnątrz” lub uniwersalnego systemu wartości narzucanego przez jakąś grupę – filozofów, władców czy kapłanów – mamy możliwość wyłaniania się uniwersalnych ludzkich kierunków wartości wprost z doświadczenia ludzkiego organizmu. Dowody pochodzące z terapii wskazują, że zarówno wartości osobiste, jak i społeczne wyłaniają się jako naturalne i doświadczane , gdy jednostka jest blisko swojego własnego, organizmicznego procesu wartościowania. Sugeruje to, że chociaż współczesny człowiek nie ufa już religii, nauce, filozofii ani żadnemu systemowi wierzeń, które miałyby mu dostarczyć wartości, może odnaleźć w sobie organizmiczną bazę wartościowania. Baza ta – jeśli nauczy się na nowo z nią kontaktować – okaże się zorganizowanym, adaptacyjnym i społecznym podejściem do zawiłych kwestii wartości, z którymi wszyscy się mierzymy.”(31)


II. Przypisy:

(1) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(2) Friedrich Nietzsche, Poza dobrem i złem, aforyzm 108
(3) Aleister Crowley, Liber AL vel Legis, I:40 i III:60
(4) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(5) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person, Journal of Abnormal and Social Psychology, tom 68, nr 2, str. 160-167
(6) Ibid
(7) Ibid
(8) Ibid
(9) Ibid
(10) Ibid
(11) Ibid
(12) Ibid
(13) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(14) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person
(15) Ibid
(16) Ibid
(17) Ibid
(18) Ibid
(19) Ibid
(20) Ibid
(21) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(22) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person
(23) Helena Bławatska, Głos milczenia, I:70
(24) Friedrich Nietzsche, Poza dobrem i złem, aforyzm 94
(25) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person
(26) Ibid
(27) Ibid
(28) Ibid
(29) Ibid
(30) Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, rozdz.1
(31) Carl Ransom Rogers, Toward a Modern Approach to Values: The Valuing Process in the Mature Person


III. Bibliografia:


Thelemic Values: A New Aeon of Morality

https://thelemicunion.com/thelemic-values-new-aeon-morality/




 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz